12 października 2012
Tym razem obudziłem się przed czasem i mogłem spokojnie wypić herbatę. W pracy czas płynął jako tako i nikomu nie działa się krzywda. Mimo to dziś czuje lekkie zmęczenie. i kiedy wracam do domu nie mam na nic ochoty.
W zapomnianym porcie
na skraju brzegu
gdzie morska fala niesie śpiew
czeka kobieta w samotnej zorzy
szukając nadziei z błękitnych stron...
Wypatruje krzyków mew
co zwiastowaniem będą życia
przypływu co przyniesie statek
a na nim wiarę w lepsze jutro
i marynarza co znajdzie swój ląd...
Tęsknota serca wypuszcza w niebo
jak latawce sennych dni
czeka jak żeglarz ja pochwyci
i dla niej zbuduje nowy dom
I moze kiedyś ktoś ja przytuli
marynarz znajdzie się u jej stop
weźmie za serce
i przed ołtarz poniesie
splatając z nią wspólna drogę...
Lecz choćby chciał na dłużnej zostać
i dzielić z nią oddech swój
to prędzej czy później
znów moze go zawoła
śpiewem syren i szumem fal
Dziewczyna znów zostanie sama
jak latarnia u nabrzeżu fal
Z tęsknoty słać będzie swe westchnienia
A nocą do gwiazd swój płacz....
Wierząc ze statek znów powróci
i odda jej miłość
choć na jakiś czas....
brzdek...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz