piątek, 2 lutego 2018

i tak jakoś ślamazarnie... 2011.10.17

17 października 2011

Powiem szczerze ze nic mi sie nie chciało od rana, oprócz leżenie w ciepłym łóżeczku. Swoja droga to muszę lekko uważać na siebie bo w domu wszyscy prychają, ja zapobiegawczo łykam rutinoscorbin.Mam parę spraw do załatwienia. Potem wybieram się do sklepu żeby zrobić małe zakupi, potrzebuję kopic trochę farby bo jak czas pozwoli to będę malował pokój u siebie, na razie kupuje 10 litrów białej na sufit. do tego grunt, i gips szpachlowy. i takie inne drobiazgi.Wieczorkiem gram na radio. 0d 20- 22. tak żeby wszystkim było miło. po audycji zjadam coś jeszcze i szykuje się do snu....


         Kolejny żółty liść
         wylądował na moim parapecie
         przynosząc od Ciebie
         kilka słów nostalgii
         i jesiennego smutku

                  Przy gorzkiej herbacie
                  piszesz swoją tęsknotę
                  Stary zegar wystukuje ten sam rytm
                  myśli trzęsą się z zimna
                  boją się wiatru co uparcie
                  przedziera się przez nieszczelne okna

         Oddychasz wspomnieniem lata
         zapachem zaczarowanych nocy
         i blasku radosnego słońca
         które pieściło Twój uśmiech
         dostarczając słodyczy ustom...

                  Nie martw się niepotrzebnie
                  z liści zrób piękny latawiec
                  i puść go pod niebo
                  niech wiatr ma czym się bawić
                  Okryj się ciepłym kocem  
                  rozpal w kominku serdeczne myśli do mnie
                  a wtedy kto wie, może zakwitnie jesień...

brzdęk... poniedziałku krokiem...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz