18 października 2011
Wstałem z wielka niechęcią ale co mam zrobić jak praca czeka. Pojechałem tam żeby odsiedzieć swoje i móc przyjść do domu i potem odpocząć. Ale prawda okazała się inna, bardziej brutalna. Okazało się bowiem że zmiennik który miał przyjść na nocna zmianę zadzwonił że był u lekarza i jest na l-4 do 4 listopada ... No i musiałem zostać na jego zmianę. Nie fajnie tak, ale co zrobić kiedy jest nas tylko 3 pracowników na chwilę obecną? Zatem całe 24 godziny spędziłem w pracy...
Żurawie Twoich słów
odlatują gdzieś daleko
uciekając z krainy mego serca
gdzie podobno maja lepiej...
Były przy mnie blisko
gdy świeciło słońce upalnego lata
a uśmiech wisiał w powietrzu
całując szczęście po nogach
Tańczyły z moimi myślami
kiedy były pieniądze i pogodny czas
Wszystko miało wtedy sens
i barwę kochanego raju
Lecz gdy zbliżyła się jesień
i powiało delikatnym chłodem
zaczęłaś gubić moje czułości
patrząc na zachodzące słońce
Potem zaczęłaś stroić pióra
tłumacząc się ze klimat nie ten
że potrzebujesz więcej ciepła i szczodrości losu
i nie patrz ac wstecz rozpostarłaś skrzydła...
brzdek...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz