7 grudnia 2011
Po nocnej zmianie padam lekko na ryjek, czuje że nic mi się nie chce tylko potrzeba snu , zatem szybciutko kładę sie do łóżeczka. Po odespaniu lekko utraconego czasu Zajmuję sie trochę domem.
Moja mama ma dzisiaj zabieg, na oczy ( usuwanie zaćmy) miałem z nią jechać ale wybrała siostrę, i ta pojechała z nią. Wrócili, mama ma zaklejone oko i jutro do kontroli. Mam nadzieje ze będzie dobrze.
Dzień zleciał dosc szybko, pogodowo dobrze a my juz mamy grudzień i zima zaspała:)
A za oknem warszawskich krawatów jak codzień wojenka polityczna, to co Polacy "lobią " najbardziej.
Czesia się jak opluwają sie politycy na ekranach telewizorów. Ech te szczekania tylko po to żeby pokazać ze ktoś jest lepszy.albo że ma większa chrapkę na władze...
Najbardziej śmieszne było jak wynikła sprawa kary śmierci - zdziwiło mnie tylko ze "szaleją " za nią Ci którzy chroń ia się za parasolem religii... Ech zwariował świat, zastanawiam sie czy to tylko nasz polski ogródek czy tez jest podobnie w innych krajach... Ogólnie to jest jakieś chore...
Ślady powolnego żółwia
pozostawiasz na swojej plaży
człapiąc pomaleńku ku żywej wodzie
dotknąć horyzontów nadziei...
Nie ma jednak przypływu
Brzeg ciągnie się dalej nieprzerwanie
wiatr wolności słabnie coraz bardziej
czujesz zmęczenie codzienności
Marzenia zginęły niespodziewanie
przy pierwszych przymrozkach
kiedy stanęłaś przed przeszkodą
złożona z szeregu kłopotów i zmartwień
Komornik przytulił się do wypłaty
podrożał prąd i gaz
a dzieci poniszczyły buty ponad miarę
do tego przecieka dach i brak opału
Świat pozamykał okna barw
za maską codzienności piszesz kolejny list
szukając wonności nadziei
ale czy znajdziesz siłę by zapalić jej iskrę?
Czy przyśpieszysz kiedy
poczujesz fale przypływu
czy uwierzysz w blask nieba
choć w maleńką chwilę szczęścia?
brzdęk..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz