poniedziałek, 5 lutego 2018

i do przodu 2011,12,22

i22 grudnia 2011
Dzień mija jako tako troszkę porządków domowych, załatwianie różnych spraw na mieście bo to koniec miesiąca i zarazem koniec roku.
po obiedzie "złapałem oko" czyli małą drzemka.
Idę na nocną zmianę do pracy...

Kroczy boso miłość
na niewidzialnym śniegu
szuka schronienia i ciepła
pośród ludzkich obyczajów

Wyrzucili ja z hipermarketu
bo nie pasuje do świątecznej dekoracji
i odstrasza klientów
błagalnym spojrzeniem

Na rynku pracy tez nie potrzebna
bo nie chce biegać za sukcesami
nie pasuje do chciwej firmy 
i zbytnio ufa ludziom

Nie znalazła miejsca w gospodzie
bo tu chleją by zapomnieć o wszystkim
obrzucają siebie błotem i wyzwiskami
Tu mogliby ja tylko pobić
i obrabować ze wszystkiego co ma...

Przykucnęła pod drzewem
i zaczęła płakać
Nawet zakochani byli zbyt zajęci sobą
by ją zauważyć

W domach zatańczyły choinki
ktoś połamał się opłatkiem
Zjedli karpia, odpakowali prezenty
i bez zamyślenia przeszli do codzienności

Trybiki ludzkości kręciły się nadal
w telewizji odkurzono parę świątecznych filmów
Było wesoło i smacznie
A miłość ....odeszła
zostawiając na śniegu  tylko ślady łez....

brzdęk...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz