i22 grudnia 2011
Dzień mija jako tako troszkę porządków domowych, załatwianie różnych spraw na mieście bo to koniec miesiąca i zarazem koniec roku.
po obiedzie "złapałem oko" czyli małą drzemka.
Idę na nocną zmianę do pracy...
Kroczy boso miłość
na niewidzialnym śniegu
szuka schronienia i ciepła
pośród ludzkich obyczajów
Wyrzucili ja z hipermarketu
bo nie pasuje do świątecznej dekoracji
i odstrasza klientów
błagalnym spojrzeniem
Na rynku pracy tez nie potrzebna
bo nie chce biegać za sukcesami
nie pasuje do chciwej firmy
i zbytnio ufa ludziom
Nie znalazła miejsca w gospodzie
bo tu chleją by zapomnieć o wszystkim
obrzucają siebie błotem i wyzwiskami
Tu mogliby ja tylko pobić
i obrabować ze wszystkiego co ma...
Przykucnęła pod drzewem
i zaczęła płakać
Nawet zakochani byli zbyt zajęci sobą
by ją zauważyć
W domach zatańczyły choinki
ktoś połamał się opłatkiem
Zjedli karpia, odpakowali prezenty
i bez zamyślenia przeszli do codzienności
Trybiki ludzkości kręciły się nadal
w telewizji odkurzono parę świątecznych filmów
Było wesoło i smacznie
A miłość ....odeszła
zostawiając na śniegu tylko ślady łez....
brzdęk...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz