czwartek, 1 lutego 2018

ech tai dzień 2011.1007

 7 października 2011.
Obudziłem się  i zająłem się robieniem śniadania. Potem pojechałem na miasto pozałatwiać parę spraw,  po obiadku mała drzemka tak zeby przygotować sie do nocnej zmiany. Jeszcze miałem zaplanowana wizytę lekarską,-wszystko załatwione,  a potem to już do pracy.

          Za parawanem nagich myśli
          chowasz swój lęk rzeczywistości
          Boisz się stanąć oko w oko
          z błękitnymi spojrzeniami kobiet
          szukającymi zagubionego pożądania....

                    Chcesz stawiać mur praworządności
                    by strzegł ludzkich sumień 
                    A to co się odsłania
                    natychmiast zamalowujesz
                    farbą niewiedzy lub zasłaniasz liśćmi tabu

          Nie odpowiadasz na głuche telefony
          zasłaniasz oczy na naturalne odgłosy szczęścia
          skrywasz swój wstyd
          za ciemnymi szkłami okularów i czarnym garniturem

                    Odgradzasz się wielkim żywopłotem
                    od bezwstydnego świata pędzącego do przodu 
                    zza krat patrzysz na ścieżkę samotności
                    i nie wiesz czemu wszystko wiruje w około....

          myśli uciekają w różne strony
          słowa więdną w gardle
           i nie wiesz gdzie uciekać
          nie wiesz jak odnaleźć się w świecie...

brzdęk...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz