7 października 2011.
Obudziłem się i zająłem się robieniem śniadania. Potem pojechałem na miasto pozałatwiać parę spraw, po obiadku mała drzemka tak zeby przygotować sie do nocnej zmiany. Jeszcze miałem zaplanowana wizytę lekarską,-wszystko załatwione, a potem to już do pracy.
Za parawanem nagich myśli
chowasz swój lęk rzeczywistości
Boisz się stanąć oko w oko
z błękitnymi spojrzeniami kobiet
szukającymi zagubionego pożądania....
Chcesz stawiać mur praworządności
by strzegł ludzkich sumień
A to co się odsłania
natychmiast zamalowujesz
farbą niewiedzy lub zasłaniasz liśćmi tabu
Nie odpowiadasz na głuche telefony
zasłaniasz oczy na naturalne odgłosy szczęścia
skrywasz swój wstyd
za ciemnymi szkłami okularów i czarnym garniturem
Odgradzasz się wielkim żywopłotem
od bezwstydnego świata pędzącego do przodu
zza krat patrzysz na ścieżkę samotności
i nie wiesz czemu wszystko wiruje w około....
myśli uciekają w różne strony
słowa więdną w gardle
i nie wiesz gdzie uciekać
nie wiesz jak odnaleźć się w świecie...
brzdęk...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz