25 październik 2011
Niestety wstawać trzeba i iść do pracy. Ale mi sie nie chce, co zrobić jak trzeba .Tutaj czas płynie spokojnie aczkolwiek mogłoby być przyjemniej. Na szczęście kierownik bardzo nie szaleje. idę na obiadek żeby coś się uzupełnić energetycznie. Te 12 godzinek mija ot tak sobie a ja jakoś padam ze zmęczenia. Wieczorkiem chwilka na telewizorkowanie a potem kładę się spać bo jutro znowu dniówka.
Żółty liść klonowy
pisze kolejną jesień
Białe wersy nostalgii
zamiata wiatr z chodnika
Kolorowe drzewa szepczą cicho
zagłuszając balladę przemijania
Zegar kicha z przeziębienia
czekając na malinowa herbatę
Deszcz nuci kolejna serenadę
dla zapomnianych wspomnień
Noc wyprzedza już dzień
w czuwaniu przy zmęczonych myślach...
Ścieżki coraz bardziej szeleszczą
tęsknota przytula się do serca
Jesienny poemat ubiera szare palto
i rysuje na płocie zamyślony smutek...
brzdęk...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz