piątek, 2 lutego 2018

i do pracy... 2011.10.25

 25 październik 2011
Niestety wstawać trzeba i iść do pracy. Ale mi sie nie chce, co zrobić  jak trzeba .Tutaj czas płynie spokojnie aczkolwiek mogłoby być przyjemniej. Na szczęście kierownik bardzo nie szaleje. idę na obiadek żeby coś  się uzupełnić energetycznie.  Te 12 godzinek mija ot tak sobie a ja jakoś padam ze zmęczenia. Wieczorkiem  chwilka na telewizorkowanie  a potem kładę się spać bo jutro znowu dniówka.

      Żółty liść klonowy
      pisze kolejną jesień
      Białe wersy nostalgii
      zamiata wiatr z chodnika

            Kolorowe drzewa szepczą cicho
            zagłuszając balladę przemijania
            Zegar kicha z przeziębienia
            czekając na malinowa herbatę

      Deszcz nuci kolejna serenadę
       dla zapomnianych wspomnień
      Noc wyprzedza już dzień
      w czuwaniu przy zmęczonych myślach...

            Ścieżki coraz bardziej szeleszczą
            tęsknota przytula się do serca
            Jesienny poemat ubiera szare palto
            i rysuje na płocie zamyślony smutek...


brzdęk...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz