29 września 2012
koło południa wybieramy się z Helena na grzybki do lasku łazimy szukamy ale ja mam jakieś małe szczęście do tych darów natury dziś uzbierałem co prawda połowę reklamówki ale to same małe grzybki i na dodatek "niemki" jak to tu nazywają.
A te grzybki to nadają się na sosik i takie spożywanie od razu i kurek parę znalazłem.
po południu siedzimy z Helena na kawie.
Pośród kropli deszczu
pisze kolejny wiersz
o tęsknotach którym przemokły skrzydła
i nie maja jak odlecieć
Pachnące lato młodzieńczych uniesień
przekwitło nieuchronnie
liście zaczynają zmieniać kolory
pisząc preludium jesieni
Chłód przebiega po mych kościach
rodząc narzekanie na czas
już nie słodzę herbaty
bo podobno cukier szkodzi zdrowiu
Pająk robi na drutach
srebrny kilim w kacie pokoju
a ja tylko umiem wzdychać
do słodyczy dojrzałych malin
Deszcz zmywa smutek z mojego obrazu
kolejna porcją werniksu zamyślenia
Czas wypić kieliszek zeszłorocznej nalewki
by ustrzec się przed nostalgią i przeziębieniem...
brzdęk....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz