14 lipca 2012
Dziś zgodnie z obietnica daną Marcinowi jedziemy nad jezioro Gołdopiwo. Obiecałem mu wczoraj ze popływamy na wodnym rowerze. we trójkę pływamy a kiedy jesteśmy spory kawałek od brzegu Piotr z synem łowią ryby (przynajmniej próbują) Nadciągają czarne chmury szybko naciskamy na pedała i co sił w nogach pedałujemy w stronę brzegu.
I tak deszcz dopada nas przy brzegu. Prawie cały mokry idę od razu zapłacić za pożyczony sprzęt. Chowamy się przed burza i piorunami w samochodzie Jedziemy do domku na kolacje....
Zawinięty w gazetę jutra
nie widzisz co przynosi ci życie
Twój syn zdał do kolejnej klasy
a córka stała się kobieta
Wierzysz politykom w boju
co jedzą i się lenią za Twoje pieniądze
liczysz że ich uśmiech
zwiastuje dobrobyt ojczyzny
W kinach leci znów to samo
skrzywiona rzeczywistość przez reżysera
lub niezwykły świat szczęścia
morderstwa i wojny
Przekręty , matactwa
ciągłe igrzyska sportowe
zagłuszają zapachy obiadu
i miłość Twojej kobiety
za parawanem gazety
chowasz swoją twarz
nie szukasz już szczęścia
spowszedniała ci codzienność
Nie zamykaj się w swojej skorupie
i nie udawaj wiecznego żółwia
Życie jest zbyt krótkie
by odpuścić sobie choć jeden dzień
brzdęk..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz