poniedziałek, 5 lutego 2018

do doma pajechali... 2012.01.06

6 stycznia 2012
Z rana begusiem udaje sie na peron  bo pociąg  nie poczeka. Na szczęście  miejsce mam w przedziale i nie muszę się stresować. Pociąg jedzie całkiem przyzwoicie. Lekko podsypiam, a w wolnych chwilach staram się odrabiać zaległości blogowe.
Ech  narobiło ich się troszeczkę  z powodu braku weny.
Do domu docieram bez zbytnich opróżnień, tu myślę tylko o spaniu  bo na więcej nie mam ochoty.

Rysujesz na niebie łódz
która chcesz odpłynąć od codzienności
by znaleźć wyspę spokoju
wolną od trosk i wyścigu szczurów

By było tam zrozumienie
serdeczność spacerowała w krutkich spodenkach
czas nie biegałna wyścigi
a pieniądz nie był najważniejszy

Jesteś gotowa wiosłować stale
  by postawić stopę na ziemi
co będzie wolna od nienawiści
pachnieć pokojem i i oddychać życiem

Tu miłość będzie opalać się wesolo
w promieniach spokojnego jutra
owoce szcześcia rosną na drzewach
A ptaki obudzą Cię gdy będziesz mieć ochotę...

Lecz kapryśny wiatr
zawiał lekko ochryple
rozmył wszystkie obłoki na niebie
i po Twej fantazji nie został ślad....

brzdęk

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz