6 stycznia 2012
Z rana begusiem udaje sie na peron bo pociąg nie poczeka. Na szczęście miejsce mam w przedziale i nie muszę się stresować. Pociąg jedzie całkiem przyzwoicie. Lekko podsypiam, a w wolnych chwilach staram się odrabiać zaległości blogowe.
Ech narobiło ich się troszeczkę z powodu braku weny.
Do domu docieram bez zbytnich opróżnień, tu myślę tylko o spaniu bo na więcej nie mam ochoty.
Rysujesz na niebie łódz
która chcesz odpłynąć od codzienności
by znaleźć wyspę spokoju
wolną od trosk i wyścigu szczurów
By było tam zrozumienie
serdeczność spacerowała w krutkich spodenkach
czas nie biegałna wyścigi
a pieniądz nie był najważniejszy
Jesteś gotowa wiosłować stale
by postawić stopę na ziemi
co będzie wolna od nienawiści
pachnieć pokojem i i oddychać życiem
Tu miłość będzie opalać się wesolo
w promieniach spokojnego jutra
owoce szcześcia rosną na drzewach
A ptaki obudzą Cię gdy będziesz mieć ochotę...
Lecz kapryśny wiatr
zawiał lekko ochryple
rozmył wszystkie obłoki na niebie
i po Twej fantazji nie został ślad....
brzdęk
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz