poniedziałek, 19 lutego 2018

jejku - 24 godzinki - a ja padam... 2012.12.16

16 grudnia 2012
wstaje rano choc czuje ze będzie ciężko przetrwać ten dzień.  tak całe 24 godziny bo  wczoraj moja dniówkę miał Jasiu a ja mam jego dzis  + swoja nocke. 
dzień bardzo ciezi biorac pod uwagę mje samopoczucie popijam fervex ale nie wiele czuje se lepiej.  Jem obiadek - tradycyjnie rosołek a na drugie kotlet po zbójnicku z ziemniakami i surówką.
Wszystko mnie boli i łażę jak ta łamaga....  byłe do rana...

Wtulam swoja głowę
w obrzeża szarych myśli
gdy nieznana grypa
szalikiem dusi gardło

powiało chłodem wokół mojej nadziei
i w kościach łamie brak wiary
głowa pęka szukając prawdy
woń ginie w gęstwinie kataru

Plątam się ze słabości
temperatura śmieję się ze mnie
 bredzę nad smugą cienia
czuje nawet ból przetrwania

Za oknem zima liczy płatki śniegu
ktoś w mgle grozi mi paluchem
Choroby sobie nie wybieram
więc nurkuje do łózka....

brzdęk...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz