16 grudnia 2012
Wtulam swoja głowę
w obrzeża szarych myśli
gdy nieznana grypa
szalikiem dusi gardło
powiało chłodem wokół mojej nadziei
i w kościach łamie brak wiary
głowa pęka szukając prawdy
woń ginie w gęstwinie kataru
Plątam się ze słabości
temperatura śmieję się ze mnie
bredzę nad smugą cienia
czuje nawet ból przetrwania
Za oknem zima liczy płatki śniegu
ktoś w mgle grozi mi paluchem
Choroby sobie nie wybieram
więc nurkuje do łózka....
brzdęk...
wstaje rano choc czuje ze będzie ciężko przetrwać ten dzień. tak całe 24 godziny bo wczoraj moja dniówkę miał Jasiu a ja mam jego dzis +
swoja nocke.
dzień bardzo ciezi biorac pod uwagę mje samopoczucie popijam fervex ale nie wiele czuje se lepiej. Jem obiadek - tradycyjnie rosołek a na drugie kotlet po zbójnicku z ziemniakami i surówką.
Wszystko mnie boli i łażę jak ta łamaga.... byłe do rana...
dzień bardzo ciezi biorac pod uwagę mje samopoczucie popijam fervex ale nie wiele czuje se lepiej. Jem obiadek - tradycyjnie rosołek a na drugie kotlet po zbójnicku z ziemniakami i surówką.
Wszystko mnie boli i łażę jak ta łamaga.... byłe do rana...
Wtulam swoja głowę
w obrzeża szarych myśli
gdy nieznana grypa
szalikiem dusi gardło
powiało chłodem wokół mojej nadziei
i w kościach łamie brak wiary
głowa pęka szukając prawdy
woń ginie w gęstwinie kataru
Plątam się ze słabości
temperatura śmieję się ze mnie
bredzę nad smugą cienia
czuje nawet ból przetrwania
Za oknem zima liczy płatki śniegu
ktoś w mgle grozi mi paluchem
Choroby sobie nie wybieram
więc nurkuje do łózka....
brzdęk...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz