Zdycham, sam nie wiem co mi jest... Boli mnie brzuch i nie czuje się najlepiej. Być może to jakiś wirus w powietrzu . Leżę zatem cały dzień i nic nie robię tylko przewracam się z boku na bok.
Jeść też mi się nie chce,a po za tym boje się o ten żołądek. W międzyczasie podsuszam grzybki w piekarniku,tak żebym cześć mógł zawieść do domku. Ewka ma elektryczny piekarnik z termoobiegiem, fajna sprawa, więc się suszą dobrze.
Ogólnie i tak dzień spędzony w łóżku. i cierpieniem swojej niedoli....
Turkoczą koła do przodu
wiatr gnie niepokorne brzozy
za oknem widoki zmieniają się co chwilę
Myśli bezimiennej szukają pogody
Czas biegnie razem ze mną
tyle że on podróżuje na gapę
Gnam swe owce spokoju na wypas
swe gołębie uczyć latać...
Jesień rozkłada sztalugi
malując barwne pejzaże
wolności szukam skrzydeł
daleko od miejskich krzyków
Zapachów lasów tajemnic
z żółwim krokiem postępu
to nic że pociąg się spóźnia
niech wiezie mnie do źródeł....
Mosty rzeki miasta
migają za szyby łoskotem
drzewa łąki górki
jak bramy otwierają się życia
By fal morskich wołania
połączyć z wolnością ptaków
szept zielonej nadziei
niech skruszy mur lęku i fałszu
Turkoczą koła do przodu
gdzie brzozy i świerki czekają
gdzie mewa usiądzie na chwile rozmowy
a moje myśli odpoczną...
brzdęk...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz