poniedziałek, 12 lutego 2018

łajba i smazone rybki 2012.10.04

 4 pazdziernika2012
Nie ma leciutko  troszkę lekko zawiewa  ale pogoda utrzymuje się przyzwoita. Koło 18 jedziemy do Łeby  gdzie robimy sobie małą imprezkę z Robertem i Heleną.
Robert serwuje  smażonego dorsza, który nasiąknięty  był aromatem cebuli ( leżał całą dobę owinięty pokrojona cebulą)
Potem smażona flądra. Jesteś uwielbiam smażone ryby!  A to co nam zaserwował to normalna poezja.
Imprezka na łajbie okraszona też była alkoholem jak i również grzybkami  i innymi przetworami ze spiżarki Helenki.
Było naprawdę sympatycznie i miło.

Cisza w mojej głowie
zepchnęła mnie do rowu wspomnień
choć szedłem przyzwoita droga
patrząc daleko przed siebie

Teraz siedzę na kamieniu
ze sterta pytań w mojej głowie
Czy ta droga którą idę jest doba
i co z tym co juz za mną ...

Blada brzoza pochylona
słucha mej spowiedzi życia
a ja wieszam na jej ramionach
moje żale, smutki i serca zgubienie

Chowam w nieznanej ziemi
łzy które podarował czas
i sekrety z którymi dusza
juz nie daje sobie rady

Nie chce mi się dalej isc
dobrze mi tak na skraju ciszy
Przewietrzone zwoje myśli
każą szukać nowego natchnienia

brzdęk...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz