piątek, 2 lutego 2018

24 godzinna zmiana... 2011.10,31

 31 pazdziernika 2011

Kończy się ten przepiękny miesiąc jesieni, która nie przestaje zadziwiać swoim pięknem i delikatnością . A ja niestety muszę wstawać do pracy, a na domiar tego to ide dziś na całe 24 godziny czyli wyjdę z niej dopiero jutro rano.
Dlatego tez zabieram ze sobą duzo jedzonka i werwy do działania.
Czas jednak mijał bardzo powoli , dłużyło mi się okrutnie , nie chciało mi sie nic oprócz spania, ale co zrobić , siła wyższa.  Ech mam nadzieje ze nie zapracuje sie całkiem.

         Zasypiasz z mała karteczka w dłoniach
          to rachunek za życie
         Liczysz ze któryś z Twoich aniołów stróży
         będzie tak hojny
         i zapłaci za Ciebie zaległości

                  Nie szalałaś zbytnio na kredyt
                  ani nie rozbijałaś się autami
                  Nie włóczyłaś po nocnych lokalach
                  i  nie  ubierałaś  się u wielkich projektantów

         Liczyłaś każdy grosz i każdą chwilę
         sama cerowałaś dziury w budżecie
         Poszukiwałaś sensu życia
         uczyłaś się wszystkiego co moze się przydać...

                  Nie zwiedziłaś świata bo nie było czasu
                  nie  topiła się w luksusie
                  bo nie jesteś chciwa, pazerna
                  i nie umiesz płynąc na fali sukcesów...

         Chciałabyś tylko by ktoś Ci pomógł 
         dopłacić do kwitków za prąd , gaz
          dał trochę wędliny do kanapek
         pomógł spać w spokojniej w nocy

                  Złagodził troszkę stromą ścieżkę
                  dodał odrobinę kolorów do codzienności
                  sprawił by dzieciom żyło się lepiej
                  i dał troszkę czasu  by złapać oddech ....

brzdek...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz