11 października 2011
I znowu budzenie terapia budzikowo -wstrzasowa . Tym razem ide na długo do pracy bo kolega idzie dziś do lekarza kardiologa, zatem mam jego zmianę do odpracowania, a potem muszę ciągnąć swoją nocną zmianę .
Na szczęście do pracy przyjeżdżam punktualnie, czas jednak snuje się bardzo powoli. . Kierownik co prawda nie ściga nikogo, a robótki tez jest nie bardzo duzo, ale samo siedzenie w pracy tyle czasu meczy.
Za oknami szaleje deszcz i nie jest przyjemnie. No cóż najważniejsze by przetrwać te 24 godziny w pracy...
Kolorowe sny piszesz na okna szybie
zabierze je deszcz chciwie
bo akurat rozpoczął swój koncert na pianinie
stukając głośne c-dur na parapecie...
Jesienne mruczenie kota
przytula do nostalgii wczorajsze marzenia
Wiersz pisze się sam
złamanym piórem moczonym w westchnieniach
zamiast błękitnego atramentu
Barwne liście ścielą ścieżki przemyśleń
zimny wiatr przywołuje dreszcze,
tęsknoty za lenia herbata z malin
i szeptami miłosnych uniesień
W kałużach jesieni przeglądają sie myśli
pod parasolami wędruja szare smutki
Nadzieja chrapie w dziupli na drzewie
miłość otula się ciepłym szalikiem
w powietrzu czuć zbliżającą sie zimę..
brzdęk...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz