piątek, 2 lutego 2018

24 godzinna zmiana... 2011.10.11

11 października 2011
 I znowu budzenie terapia  budzikowo -wstrzasowa . Tym razem ide na długo do pracy bo  kolega idzie dziś do lekarza kardiologa, zatem mam jego zmianę do odpracowania, a potem muszę ciągnąć swoją nocną zmianę .
Na szczęście do pracy przyjeżdżam punktualnie,  czas jednak snuje się bardzo powoli. . Kierownik co prawda nie ściga nikogo, a robótki tez jest nie bardzo duzo, ale samo siedzenie w pracy tyle czasu meczy.
Za oknami szaleje deszcz i nie jest przyjemnie. No cóż najważniejsze by przetrwać te 24 godziny w pracy...


          Kolorowe sny piszesz na okna szybie
          zabierze je deszcz chciwie
          bo akurat rozpoczął swój koncert na pianinie
          stukając głośne c-dur na parapecie...

                    Jesienne mruczenie kota
                    przytula do nostalgii wczorajsze marzenia
                    Wiersz pisze się  sam
                    złamanym piórem moczonym w westchnieniach 
                    zamiast błękitnego atramentu

          Barwne liście ścielą ścieżki przemyśleń
          zimny wiatr przywołuje dreszcze,
          tęsknoty za lenia herbata z malin
          i szeptami miłosnych uniesień

                    W kałużach jesieni przeglądają sie myśli
                    pod parasolami wędruja szare smutki
                    Nadzieja chrapie w dziupli na drzewie
                    miłość otula się ciepłym szalikiem
                    w powietrzu czuć zbliżającą sie zimę..

brzdęk...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz