10 października 2011
Niestety wczorajsze świętowanie nie zwalnia mnie z wstawania do pracy. choć ja cieszyłem się tym i... zaspałem Ojejku! obudziłem sie spoglądnąłem na zegarek a tu 6.30 - szok. Szybkie zerwanie się z łóżka, ubieranie się w pedzie i równie szybkie gnanie na przystanek. Na szczęście szybciutko przyjechał bus i dzięki temu nie spóźniłem sie do pracy bardzo.Wariactwo, ale to tylko 10 minut spóźnienia. Na szczęscie nie było kierownika , i tylko kolega był stratny z powodu mego spóźnienia musiał na mnie czekać.po za tym wszystkim dzień przebiega spokojnie. Tylko mój kolega z którym pracuje na zmianie przyjechał dzis z żona . Przywiesił ciasto z wesela swojej córki. korzystając z okazji udałem się dziś na obiad. ( rosołek , udko panierowane + ziemniaczki+ sałatka Po powrocie z pracy zasiadłem za sterami radio i grałem na polska nutkę...
Otulasz się szalikiem dobrych myśli
w sam raz na jesienna niepogodę
W kieszeni chowasz kasztana z pierwszej randki
i zapach wrześniowych pocałunków
Tęsknota piszesz kolejny poemat
patrząc na spadające liście
Na niebie szukasz babiego lata
co wplatał się chciwie w Twoje włosy
Żółkną już kartki na kalendarzu
pachnie już jesień słota
ptaki zabierają marzenia do Afryki
lecz miłość zostanie razem z Twoim śladem
Rozjaśnij niebo swoim uśmiechem
pomiędzy szaleństwem minionego czasu
bądź mą nadzieją i ciepłem ogniska
pozwalającym wyczekiwać wiosny...
brzdek..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz