czwartek, 1 lutego 2018

i do pracy... spóźniony 2011.10.10

10 października 2011
Niestety wczorajsze świętowanie nie zwalnia mnie z wstawania do pracy.  choć ja cieszyłem się tym  i... zaspałem Ojejku!  obudziłem sie  spoglądnąłem na zegarek a tu 6.30 - szok. Szybkie zerwanie się z łóżka, ubieranie się w pedzie i równie szybkie gnanie na przystanek. Na szczęście szybciutko przyjechał bus i dzięki temu nie spóźniłem sie  do pracy bardzo.Wariactwo, ale to tylko 10 minut spóźnienia.  Na szczęscie nie było kierownika , i tylko kolega  był stratny z powodu mego spóźnienia musiał na mnie czekać.po za tym wszystkim  dzień przebiega spokojnie. Tylko mój kolega z którym pracuje na zmianie  przyjechał dzis z żona . Przywiesił ciasto z wesela swojej córki. korzystając z okazji udałem się dziś na obiad. ( rosołek , udko panierowane  + ziemniaczki+ sałatka Po powrocie z pracy zasiadłem za sterami radio i grałem na polska nutkę...

           Otulasz się szalikiem dobrych myśli
           w sam raz na jesienna niepogodę
           W kieszeni chowasz kasztana z pierwszej randki
           i zapach wrześniowych pocałunków

                      Tęsknota piszesz kolejny poemat
                      patrząc  na spadające liście
                      Na niebie szukasz babiego lata
                      co wplatał się chciwie w Twoje włosy

           Żółkną już kartki na kalendarzu
           pachnie już jesień słota
           ptaki zabierają marzenia do Afryki
           lecz miłość zostanie razem z Twoim śladem

                      Rozjaśnij niebo swoim uśmiechem
                      pomiędzy szaleństwem minionego czasu
                      bądź mą nadzieją i ciepłem ogniska
                      pozwalającym wyczekiwać wiosny...


brzdek..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz