17 lipca 2012
Czas wracać do domku
Pociąg z Giżycka o 12.15 przyjechał planowo. W zeszłym roku był opóźniony na starcie 15 minut i w efekcie spóźniłem się na przesiadkę w Warszawie. Ale dziś kupiłem bilet na przesiadkę na inny pociąg (późniejszy)
Zatem jadę TLK do Warszawy i tam godzinka przerwy by w kolejnym TLK dotrzeć do Krakowa.
podroż spokojna i bez stresów coś tam czytam troszkę przysypiam Czytam ksiazke "czarny mercedes" taki sobie kryminał z czasów PRL z milicją w tle.
W Warszawie był punktualnie,ale nie przesiadałem się już na interregio bo mam bilet na TLK wiec spokojnie czekam. Pociąg którym jadę jest bezprzedziałowy, troszkę mało wygodny ale ludzi nie ma i spokojnie docieram do Krakowa głównego . tu przyjechał punktualnie ale na trasie do Krakowa Płaszowa dociera 20 minut opóźniony.
(a to 1 stacja mała)
Juz nie było komunikacji wiec taksóweczka pojechałem do domu.
Tu zjadłem coś na szybko i do spania.
W maleńkiej leśniczówce
na starych dudach
gra samotny wiatr
pieśń o koślawej miłości
Szalony cygan rozkochał dziewczynę
a potem w lesie porzucił
Miłość z żalu błąkała się cicho
nawołując ust kochanka
Zmęczona tęsknota upadła
w nocy zajęły się nią wilki
pozostawiając po niej
zakrwawiona szatę i cierń miłości
Pień wiatru odbija się od drzew
deszcz kropi ze wzruszenia
Cygan tańczy z kolejnym taborem
a wilki wyją o północy...
brzdęk...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz