czwartek, 8 lutego 2018

17 lipca 2012
Czas wracać do domku
Pociąg z Giżycka  o 12.15 przyjechał planowo. W zeszłym roku był opóźniony  na starcie 15 minut i w efekcie spóźniłem się na przesiadkę w Warszawie. Ale dziś kupiłem bilet na przesiadkę  na inny pociąg (późniejszy)
Zatem jadę TLK do Warszawy  i tam godzinka przerwy by w kolejnym TLK dotrzeć do Krakowa.
podroż spokojna i bez stresów  coś tam czytam  troszkę przysypiam Czytam ksiazke "czarny mercedes"  taki sobie kryminał z czasów PRL z milicją w tle.
W Warszawie był punktualnie,ale nie przesiadałem się już na interregio  bo mam bilet na TLK wiec spokojnie czekam.   Pociąg którym jadę jest bezprzedziałowy, troszkę mało wygodny ale ludzi nie ma i  spokojnie docieram do Krakowa  głównego . tu przyjechał punktualnie ale na trasie do Krakowa Płaszowa  dociera 20 minut opóźniony.
(a to 1 stacja mała)
Juz nie było komunikacji wiec taksóweczka pojechałem do domu.
Tu zjadłem coś na szybko i do spania.

W maleńkiej leśniczówce
na starych dudach 
gra samotny wiatr
pieśń o koślawej miłości

Szalony cygan rozkochał dziewczynę
a potem w lesie porzucił
Miłość z żalu błąkała się cicho
nawołując ust kochanka

Zmęczona tęsknota upadła
w nocy zajęły się nią wilki
pozostawiając po niej 
zakrwawiona szatę i cierń miłości

Pień wiatru odbija się od drzew
deszcz kropi ze wzruszenia
Cygan tańczy z kolejnym taborem
a wilki wyją o północy...

brzdęk...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz