21 lutego 2011
Dziś wybrałem się do Gdańska, dawno już tam nie byłem, a po za tym chciałem zobaczyć jak tu bywa zimą. Niestety zima to martwy sezon, gasi ona szaleństwo turystyczne. Słynna ulica Długa nie jest tak bardzo zatłoczona, a przy Neptunie nie ma dziś nikogo. Spacerowanie nad Motławą jakieś takie dziwne, turystów zero a lokale też pozamykane. Tylko przy nabrzeżu stoją zacumowane katamarany które letnia porą służą jako tramwaje wodne kursujące na Hel. Pewnie ten mróz zniechęca wszystkich do spacerowania.
Zatem i ja zrobiłem zwrot w tył i kolejką SKM pojechałem do Gdańsk –Wrzeszcz Tutaj udałem się starym zwyczajem na obiadek do lokalu „Bar akademicki”. Tutaj podają w miarę tanio i dobrze zrobione jedzenie. Zamówiłem devolaja z ziemniaczkami + groszek z marchewką . Przed powrotem do pokoju zwiedziłem jeszcze Galerie Bałtycka i zrobiłem zakupy.. A potem SKM do Sopotu.. (dla niewtajemniczonych SKM – Szybka Kolej Miejska
- łącząca trójmiasto.) Wieczorkiem trochę filmu i kolacja…
Zamykasz swoje słowa na kłódkę
w złotej klatce tylko dla siebie
aby nikt nie zobaczył Twego raju
namalowanego na pożółkłym z zapomnienia papierze
W więzieniu schowałeś swe skrzydła
bo zwyczajnie chciały głosić wolność
zapominając o kieracie życia
przyszłej emeryturze
Zniszczyłeś swój azyl i ogród
budując tam tekturowe ranczo
na którym najlepiej zarobić
a podeptane ideały wyrzuciłeś do śmietnika
Wczoraj ściąłeś siwa brzozę
to fakt kiedyś była dobrym spowiednikiem
lecz teraz nie nadawała się do Twoich planów
nie nadążając za sukcesem
Zniszczyłeś wszystko bo idzie nowe
technika, pieniądz i szczęście w metalu
i nawet sam nie wiesz kiedy
zamieniłeś duszę na dokładny szwajcarski zegarek
brzdęk..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz