poniedziałek, 29 stycznia 2018

za końcem... 2011.05.21

 21 maja 2011

Dzień po nocnej zmianie powinien zaczynać się od odpoczynku, tym razem  zaczął się od małej robótki, potem mały spacerek . Niestety już koło południa padałem  musiałem po przyjściu do domeczku przytulic się na chwilkę do poduszki by pospać.  Potem zabrałem się za odrabianie zaległości blogowych  Najważniejsze  że czas apokalipsy nie nadszedł i mogę położyć sie spać. Chyba że  tak można nazwać dzisiejsza burzę która  dała sie we znaki.  Było małe gradobicie błyskawice i  duzo deszczu ale  jak szybko przyszło tak tez przeszło i tyle było atrakcji na dzisiejszy dzień...

Z szumem oceanu zrywa się noc
zbudzona krzykiem przerażenia
szuka po omacku dnia
by znaleźć okruch bezpiecznego schronienia

W głowie budzi się lęk
że to kolejny koniec świata
wszystko rozsypie się jak domek z kart
w popiół obrócą się życie i marzenia

Pytania kąsają serce i duszę
czy wszystko jest gotowe i pewne
by spojrzeć w oczy Najwyższemu
i wierząc w swe sumienie mieć spokój u Jego boku

Zegar jakby ciszej liczy czas
drży nadzieja ze strachu
niech krzyczy ten co umiera w nim świat
bo teraz za późno na coś więcej

Lecz słońce rozstrzyga zmysłów spór
budząc zwyczajny dzień serdecznie
Nic się nie stało życie nadal gna
Oddychaj spokojnie i bez pośpiechu

To tylko chwila kiedy sny
dotrwały do umierania jawy
Chciały zapytać Cię czy jesteś gotów
na chwilę przejścia na druga stronę gry...


brzdęk..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz