Dzień po nocnej zmianie powinien zaczynać się od odpoczynku, tym razem zaczął się od małej robótki, potem mały spacerek . Niestety już koło południa padałem musiałem po przyjściu do domeczku przytulic się na chwilkę do poduszki by pospać. Potem zabrałem się za odrabianie zaległości blogowych Najważniejsze że czas apokalipsy nie nadszedł i mogę położyć sie spać. Chyba że tak można nazwać dzisiejsza burzę która dała sie we znaki. Było małe gradobicie błyskawice i duzo deszczu ale jak szybko przyszło tak tez przeszło i tyle było atrakcji na dzisiejszy dzień...
Z szumem oceanu zrywa się noc
zbudzona krzykiem przerażenia
szuka po omacku dnia
by znaleźć okruch bezpiecznego schronienia
W głowie budzi się lęk
że to kolejny koniec świata
wszystko rozsypie się jak domek z kart
w popiół obrócą się życie i marzenia
Pytania kąsają serce i duszę
czy wszystko jest gotowe i pewne
by spojrzeć w oczy Najwyższemu
i wierząc w swe sumienie mieć spokój u Jego boku
Zegar jakby ciszej liczy czas
drży nadzieja ze strachu
niech krzyczy ten co umiera w nim świat
bo teraz za późno na coś więcej
Lecz słońce rozstrzyga zmysłów spór
budząc zwyczajny dzień serdecznie
Nic się nie stało życie nadal gna
Oddychaj spokojnie i bez pośpiechu
To tylko chwila kiedy sny
dotrwały do umierania jawy
Chciały zapytać Cię czy jesteś gotów
na chwilę przejścia na druga stronę gry...
brzdęk..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz