20 maja 2011
Wstałem ot tak sobie, bez żadnego obowiązku i pospiechu. Po śniadaniu udałem sie do sklepu zeby dokupić tych młodych greckich ziemniaków bo okazały się nawet dobre a przecież nie sa drogie.
Potem spacerek osiedlowymi uliczkami i łapanie spokojnych myśli. Pogoda dzisiaj nawet sympatyczna. Synoptycy zapowiadają jednak ze mogą pojawić się opady deszczu a nawet burze.
Szkoda że dziś idę do pracy na nocna zmianę , z miłą chęcią poprowadziłbym dziś audycje na radio. A tak to zrobi to za mnie koleżanka prezenterka.
Rzucasz monetę na losowanie
w loterii wyboru drogi
Nie wiesz w którą stronę iść
by uciec od wspomnień i zepsutego czasu
Piszesz codziennie skargi do nieba
na mobbing i prześladowanie losu
na rozsypane kłody pod nogami
i że nikt nie dopuszcza serca do głosu
Kolejne mijają wiosny bez rozkwitu
ścieżki spotykają różne rozstaje
Niepewne znaki zapytania, lęki
i te same twarze co skrywają łzy niepewności
Listonosz przeszedł już na rentę
bo całkiem wysiadł mu kręgosłup
od przynoszenia do Ciebie zwrotów
z dopiskiem że adresat nieznany
Coraz częściej widać w duszy jesień
odlatują powiędłe liście marzeń
Niechęć do życia zastępuje tęsknotę
Przestajesz wierzyć już w niezwykłe cuda
Nie trzeba liczyć że czas się zatrzyma
i nagle wszystko będzie inaczej
trzeba samemu wreszcie się zbuntować
i po swojemu postawić stopę
Wyjść za próg swego domu
Poszukać słów co ożywią serce
Nie czekać na zmartwychwstania cud
lecz żyć by zatrzymać jak najwięcej...
brzdęk...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz