12 marca 2011
Cicho wstałem tuż przed budzikiem żeby pospacerować po pokoju i przygotować się do wyjścia.
Trzeba iść do pracy bo niestety nie wszyscy mogą się lenić w sobotni dzień.
W pracy czas płynął spokojnie. Wstąpiłem na obiadek i zamówiłem rosołek, a na drugie kotlet po cygańsku z ziemniakami i surówka.
Po powrocie do domku zajałem się chwile sprawdzaniem poczty i graniem na farmville. a potem to już do łóżeczka...
A wena troszkę przyszła pod natchnieniem przeczytania o czyimś smutku, o czyimś odejściu... ech życie... jak powiedział ks Twardowski... "Spieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą..."
Odchodzą Twoje słowa
z cichej przystani życia
jak liść jesionu
w mroźny poranek jesieni
Tęsknota z blaskiem oczu
będzie się świecić co noc
przy mojej gwieździe szczęścia
kołysząc sen moich powiek
Srebrne dzwony z dzwonnicy
stojącej przy furtce nieba
uśmiechną się do Ciebie
na powitanie szczęśliwego powrotu
To nic że teraz płacze
ciesze się w sercu Twoja wiosną
gdzie razem z przebiśniegami
uśmiechasz się do Najwyższego...
brzdęk...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz