11 marca 2011
Po śniadaniu wybrałem się na mały spacerek bo trzeba się dotlenić Pogoda nawet przyzwoita bo można chodzić z rozpięta kurteczką, to znaczy że robi sie wiosennie. W sklepie zrobiłem sobie małe zakupy , a w domu zająłem się porządkami.
Wieczorkiem natomiast o 20.00 czas na radiowe granie, na różnorodną muzykę i cieszenie się dobra zabawą. Dzis grałem dłużej o 30 minut bo prezenterka która miała grać po mnie miała problemy z siecią i przekazała swój czas innemu prezenterowi który zaczał grać o 22.30
Po audycji kładę sie spać bo rano ide do pracy...
Białej mewy okrzykiem nadmorskich wydm
leć pod niebo serca me marzenie
by zapachem błękitnych fal
podglądać nagiej syreny śpiew...
W złotym pisku snów zmieszanej zżyciem
wykąpać duszy pragnienie
i dać porwać się niebu
w ocean nieokiełznanej wolności....
A tak w miejskiej stronie księżyca
wieszam swoje małe rozterki
na nieczynnych latarniach
i pisząc na chodnikach ślady swej tęsknoty
Światła i warkot aut rozmazują natchnienie
na niedokończonym obrazie duszy
Skulona w kat przystanku autobusowego
leży poobijana przez kibiców wczorajsza nadzieja...
brzdek...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz