5 lipca .2011
Dziś rano programowo budzik wyrwał mnie ze snu oznajmiając że praca nie zając nie poczeka,a kierownik tym bardziej. Pojechałam do pracy tym razem busem bo autobus mi uciekł.Kierownik był przed siódmą , a ja się nie spóźniłem. Deszcz od rana padał okrutnie, choć mówili że będzie ładnie.Po południu chwile siedziałem w sekretariacie, a później dalszy ciąg pracy...Po pracy musiałem jechać do Pani " od lampy" wkręcała żarówkę i zrobiło bum.Jak się okazało wybił bezpiecznik na klatce, a z powodu złego wkręcenia żarówki bo naszły się dwie blaszki w oprawce.Jest tez spalony wyłącznik- trzeba będzie założyć nowy.Wróciłem do domu padnięty, nic mi się nie chce tylko spać....
Kilka słów wyrwanych z ornamentu
na którym widnieje Twoje zdjęcie
już dość zasłaniało mi ono
światło które jest za oknem
Nie wiadomo dlaczego
stałaś się carycą mego królestwa
dyktatorem moich myśli i kolorów
by rządzić a nie trwać wspólnie
Śmiejesz się gdy biegam z miotłą
narzekasz że za słabo gotuje
że za mała mam wypłatę
bo nie starcza na Twoje widzimisię
Mam już dość być własnym cieniem
nie chcę domu z kart
gdzie na głowę kapie woda
niepewności jutra naszego związku
Chciałem z Tobą być na niebie
a nie być Twoją wycieraczką
zmienimy strony naszych bajek
by nie dotrwać do dramatu
Młody człowiek odłożył słuchawkę
nagrywając swoje żale
na automatyczną sekretarkę
nałożył kaptur na głowę i znikł
brzdęk
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz