wtorek, 30 stycznia 2018

z deszczem.. 2011.07 05

5 lipca .2011

Dziś rano programowo budzik wyrwał mnie ze snu oznajmiając że praca nie zając nie poczeka,a kierownik tym bardziej. Pojechałam do pracy tym razem busem bo autobus mi uciekł.Kierownik był przed siódmą , a ja się nie spóźniłem. Deszcz od rana padał okrutnie, choć mówili że będzie ładnie.Po południu chwile siedziałem w sekretariacie, a później dalszy ciąg pracy...Po pracy musiałem jechać do Pani " od lampy" wkręcała żarówkę i zrobiło bum.Jak się okazało wybił bezpiecznik na klatce, a z powodu złego wkręcenia żarówki bo naszły się dwie blaszki w oprawce.Jest tez spalony wyłącznik- trzeba będzie założyć nowy.Wróciłem do domu padnięty, nic mi się nie chce tylko spać....


          Kilka słów wyrwanych z ornamentu
          na którym widnieje Twoje zdjęcie
          już dość zasłaniało mi ono
          światło które jest za oknem

                    Nie wiadomo dlaczego
                    stałaś się carycą mego królestwa
                    dyktatorem moich myśli i kolorów
                    by rządzić a nie trwać wspólnie

          Śmiejesz się gdy biegam z miotłą
          narzekasz że za słabo gotuje
          że za mała mam wypłatę
          bo nie starcza na Twoje widzimisię

                    Mam już dość być własnym cieniem
                    nie chcę domu z kart 
                    gdzie na głowę kapie woda
                    niepewności jutra naszego związku

          Chciałem z Tobą być na niebie
          a nie być Twoją wycieraczką
          zmienimy strony naszych bajek
          by nie dotrwać do dramatu

                    Młody człowiek odłożył słuchawkę
                    nagrywając swoje żale
                    na automatyczną sekretarkę
                    nałożył kaptur na głowę i znikł

brzdęk

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz