Środa 6.lipca.2011
Zegarek nie dał mi szans na spanie, złapał mnie za ucho i tarmosił tak długo aż wstałem, potem szybciutko na autobus i do pracy , tu czas się ślimaczył bo kierownik chodził i wymyślał co jakis czas co robić. Deszczyk na szczęście tylko raz się odezwał dzięki temu pogoda była dziś przyzwoita. Po pracy wróciłem do domku lekko głodny po obiadokolacji poszedłem spac......
Naga prawda stanęła cicho
na końcu kolejki sklepowej
ukazując wszystkim jacy są zaciekli
po to by być widoczni i pierwsi w ogonku
Ludzie patrząc na nią podejrzliwe
zadzwonili po policje
by zamknęli ja za kratami
za ekshibicjonizm i obnażanie się publiczne
Popatrzyła władzy w oczy
ukazując jej oblicze
nieudolność i chciwość na pieniądze
więc wypuścili ja w środku miasta
Tu rozebrała do rosołu polityków
ukazując skrywane charaktery
palcem pokazała złodziei
i tych ci chcą oszukiwać innych
Zbulwersowani ludzie poczuli się zawstydzeni
gazetami zakrywali twarze
głośniej puszczali muzykę by ja zagłuszyć
chowając po katach swoje tajemnice
Potem postanowili ją zabić,
bo tak ciężko nie da się żyć
ogłosili ze prawda zwariowała
i jest już dawno nie modna
I świat potoczył się dalej
jak gumowa piłka
odbijając się od planet
a wszystko kwitło fałszem spokoju
brzdęk
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz