15 marca 2011
Dzionek zawitał pięknie do mnie świecąc milutko słoneczkiem. po śniadanku wybrałem się zatem na mały spacerek pooddychać. po powrocie zrobiłem sobie malinowa herbatkę. Dzwonek do drzwi oznajmił ze odwiedziła nas siostra i zajęła mi troszkę czasu i swymi wywodami życiowymi.
Po obiedzie natomiast wybrałem się do mojej znajomej :kotkowej: tak z odwiedzinami. Posiedzieliśmy przy piwku i porozmawialiśmy o różnych sprawach, o przesileniu przed wiosną i o pracach ogrodowych.
Znajoma co jakiś czas wychodziła przed dom wołając koty żeby wróciły do domku ale nie wracały dopiero po jakiejś godzinie przypomniała sobie że one chyba polazły na strych. i taka tez była prawda. Jak kotki pojadły od razu chciały iść przewietrzyć futra... Ech takie to jest uganianie sie za zwierzyna...
Kiedy wróciłem do domku zjadłem kolacje i poleciałem do spania , bo rano trzeba wstać do pracy.
Na czerwonym okręcie westchnienia
płynę do Ciebie po oceanie marzeń
Wiatr tęsknoty przytula się do mych żagli
niosąc mego serca melodie...
w płatkach róż czerwonych
chowam dla Ciebie moje pocałunki
Na błękitnym niebie figlarne jaskółki
zwiastują dobra pogodę dla nas
Gdy słońce w moim imieniu
otulą Cie ciepłem ramion
Szare gołębie i zwyczajne wróble
deklamują dla Ciebie moje wiersze
Moje pragnienia stoją już u Twych drzwi
cichutko szepcząc do twego serca
Otwórz mi kochana skrawek swego nieba
by uczynić go naszym rajem...
brzdek...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz