16 marca 2011
Wstałem wcześnie bo tak krzyczał na mnie budzik, a ja niewyspany cosik. Ale praca rzecz święta i trzeba iść. Tutaj czas płynął pomaleńku i spokojnie. Kierownik co prawda przyjechał razem ze mną , ale najważniejsze że nie szukał dziury w całym. Nawet kazał mi siedzieć przez godzinę w sekretariacie bo sam musiał gdzieś wyjechać. Potem wypełniałem swoje obowiązki a pogoda na zewnątrz była całkiem znośna.
Po powrocie do domu zająłem się robieniem obiadokolacji. sprawdziłem pocztę i nie miałem już na nic ochoty...
Świat z elementarza i bajek
został gdzieś daleko w tyle
za pędzącą nową autostradą
i kominami nowoczesnych fabryk
Barwne motyle i ptaki
zobaczyć można w gablotach muzeum
a zapach zielonego lasu
jest w sklepie z kosmetykami lub domową chemią
Nikt nie szuka w szumiącym borze
słodkich jagód i królewskich grzybów
turyści wolą podziwiać kolorowe widokówki
i w przydrożnym barze obżerać się mięsem
Pieniądze nie śmierdzą w portfelach
dają wygodne łóżko z telewizorem
okno z podglądem na morze
i darmowe drinki do północy...
A najciekawszym zajęciem codziennym
jest produkowanie śmieci
wspinanie się po szczeblach kariery
i zapominanie o tym co było kiedyś światem...
brzdęk...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz