12 czerwca 2011
Przebudzenie nie bardzo świeże, bo kac dał o sobie znać bólem głowy itp. A tu koleżanka Helena nas budzi, że czeka bo mamy jechać na wydmy. Zebraliśmy się dość szybko robiąc śniadanie na drogę i pakując plażowe rzeczy. Dotarliśmy do Łeby a stąd na nogach plażą około ośmiu kilometrów. Oczywiście bardzo lubię spacer plażą kiedy fale obmywają moje stopy. Po drodze wychodziła ze mnie " wczorajsza noc". Tuż przed samymi wydmami rozłożyliśmy się na kocykach na chwilę odpoczynku i posiłek. Tu przyznam się że słonko bez litości nas łaskotało a wiatr dopomagał w utrwalaniu opalenizny. Nawet udało się " złapać na chwilę oko" . Potem ruszyliśmy na same wydmy. Inaczej mówiąc góry ruchomego piachu. Widoki z tego miejsca przypominają obrazki z Egiptu. Z wydm odjechaliśmy meleksem do Rąbki ( cena takiego transportu 15 zł\ os.) Natomiast z Rąbki do Łeby inny gość zabrał nas meleksem cztery osoby za 15 zł. Wróciliśmy do domu na kolację, to była bardzo przyjemna krajoznawcza wycieczka.
Piaskiem po oczach sypie Ci los
Na końcu każdego zdania
W alejce pośród latarniami nocy
spaceruje westchnienie Twej duszy....
Tworzysz strofy pięknych wyznań
dla zakochanych bez pamięci
Złotą laurkę wręczasz księżycowi
z okazji dnia ojca
Bo pomaga Ci w przestrzeni
stawiać pierwsze kroki
Kłaniasz sie bezdomnemu grajkowi
co z nostalgią liczy pocałunki snu
Jego nuty zbierasz z chodnika
chowasz do kieszeni
na rozweselenie samotności serca
I tak wędrować mógłbyś do świtu
by zmyć niepewność swoich kroków
i wiarę w drugiego człowieka odzyskać
Co Cie zostawił za mgłą bezdzietną...
I chcesz by wiatr przegnał daleko
stare złe powiędłe wspomnienia
Pozwolił rozkwitnąć tęczy
Być może wcześniej zajdziesz na kraj świata
niż spokoju cichą przystań..
brzdęk...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz