Wstałem rano lekko zmęczony, pewnie dlatego że nogi bolały, po pierwsze od chodzenia, po drugie od opalania. Po śniadaniu wybrałem się na mały spacer po Lęborku. Po powrocie zabrałem się za małą robótkę- przykleiłem parę płytek dookoła brodzika. Fakt - nie jestem fliziarzem ale chyba nie wyszło tak bardzo źle. Wiem nie robiłem tego na kleju tylko na samej zaprawie ale niestety kleju nie było i chyba lepiej że jest tak jak jest niż by miały straszyć gołe cegły. Po południu wybraliśmy się na
mały spacerek. Tu pachniało pięknie żywicą i wspaniale czuło się życie natury.
Słońca małe westchnienie
pochyla się nad niedokończonym listem
gdzie czyjeś serce swymi łzami
rozmazało atramentowy tekst...
Błękitne marzenia schowały się cicho
za ciemna deszczowa chmurą
Meteorolodzy zapowiadają burze
i senność bezpłodnych myśli...
Szklanka wody uspokaja suszę
zapełnia spokojem dziurę w duszy
drżące serce szuka wsparcia
w kwitnących nieopodal jabłoniach...
Wiatr bawi się fragmentami listu
odbijając je bezgłośnym echem
wytargane z nich uczucia
susza się na sznurach babiego lata
Nieznany adresat czeka na przesyłkę
nawlekając tęsknotę jak korale
Nadawca szuka weny nad stawem
gdzie swoimi myślami karmi dzikie łabędzie...
brzdęk...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz