19 maja 2011
Niezależnie od tego czy dobrze spałem czy nie, musiałem wstać do pracy. Pogoda za oknem przyzwoita, choć sprawia wrażenie, że może pokropić deszczem.
W pracy pozornie nic sie nie działo z wyjątkiem przerażenia jakie wywarła na mnie "niespodzianka". Zamontowano nam bowiem kamery. Niby to dla bezpieczeństwa, a mimo to wszyscy wiedzą, że jest to oko "wielkiego Brata" kierownika który chce obserwować co robią pracownicy. Ech świat idzie w złym kierunku.
Co mi tam, przynajmniej nikt u nas nie szaleje jak niektórzy w Ameryce. Szaleją i trąbią że już niedługo (ponoć 21.maja o 18.00) będzie koniec świata. Niektórzy sprzedają wszystko, oddają majątki na kościół wierząc ze to zapewni im niebo.
Co prawda wszystko jest możliwe bo w czasach bomb atomowych taka apokalipsa wisi stale w powietrzu. Wariatów nie brakuje którzy mogą broń masowego rażenia uzyć w sprawie religijnej.
Ja jednak wierze że to sa gadania błędnie nakręconych ludzi...
Po pracy w domu czekała dobra obiado-kolacja. Spędziłem jakąś chwile przed monitorem i potem położyłem się spać
Za rogiem końca świata
chowasz swe nadzieje
że wszystko co jest zbędne
zniknie w jednej chwili
w czeluści zapomnienia
Stanie się coś, że nie będzie nic
ze starych przyzwyczajeń i pomyłek
runą mury co dzielą ludzi
i wyrośnie las nowego życia
Człowiek schowa się w ramionach drzew
zaszyje się wśród zieleni
nie będzie paliwa i samochodów
spokój, cisza, wolność dookoła
Nie będzie wojen i nienawiści
krzyku w kolejkach za fortuną
Pieniądze zastąpi życzliwość i dobroć
Szacunek do innych będzie kwitnął
A jeśli nic się nie stanie
i jak codzień wyjdzie nowy poranek
Jeśli to nie teraz będzie koniec,
to czy przynajmniej Ty
nie możesz zacząć zyć na nowo?
brzdęk...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz