10 czerwiec 2011
Zaraz po nocnej zmianie udałemn się do domeczk użeby dokończyć pakowanie i zrobić papu na drogę. Starałem się to załatwić w miarę szybko bo pociąg miałem z dworca głównego o 11.40 Na dworzec dotarłem busikiem . Pociągiem pojechałem do Warszawy, gdzie miałem przesiąść się na drugi do Lęborka,.
Troszkę mi się drzemało ale nie mogłem zasnąć bo zbyt wiele ludzi jechało. W Warszawie Zachodniej przesiadka. Jestem jednak w małym szoku czułem się tu przez chwilę niczym na jakimś placu targowym bo w przejciach podziemnych kwitnie handelek. Stoiska z kartonów a na nich spotnie klapkli gazety ubrania i inne bibelotki. Natomiast nie ma gdzie coś spokojnie zjeść a miałem około 40 min czasu.
Po za tym zamieszanie tu jest niezłe z zapowiadaniem pociągu częste zmiany peronów i zapowiedzi z poóżnieniem typu: "pociąg stoi na 2 peronie", a on już odjeżdza,,,
Na szczęście moja przesiadka wypadła całkiem pomyślnie.
Dużo dziś ludzi podróżuje bo przecież weekend i być może studenci wracają do domu.Choć nie tylko bo w pierwszym pociągu jechali jacyś "popaprańcy". Upojeni alkoholem wydzierali się bez sensu i dewastowali pociąg. W czasie jazdy wyciągali różne wtyczki, blokowali drzwi a nawet zepsuli kran w toalecie. Zgromadzili się w przejściu między wagonami i pijąc alkohol zachowywali się jak na pastwisku. Podobnież jechali na jakiś koncert ale przecież to nie powód żeby niszczyć wszystko dookoła. Nie wiem w jakim stanie dojadą na tą imprezę. Mój czas podróży strasznie się dłużył, koło osiemnastej skorzystałem z propozycji warsu i zjadłem podsmażane pierożki z mięsem. Do znajomych dotarłem około 23 godz. ciesząc się z powitania na dworcu, po przyjściu do domu dobra kolacja i rozmowy, a potem idziemy spać.
Budzisz ze snu Swoje lęki
serca dreszczem karmisz swe myśli
wypatrujesz niedalekiej przyszłości
swojego kataklizmu
Wznosisz hymny do Boga
udowadniając Mu że jesteś potrzebny światu
by nie otwierał jeszcze bram raju
bo czas Twój jeszcze nie nadszedł
Motasz się we śnie krzycząc
wyszukując rzesze swych chorób
Kolejny krok rodzi niewiadomą
wietrzysz niezdrowy ślad oddechu
Lekarz też uwziął się na Ciebie
wmawiając że Ci nic nie dolega
czemu nie wierzy nierównej pracy serca
mówiąc że to zwyczajne szaleństwo
A może trzeba przestać myśleć
i rodzić kolejne strofy fobii
co ma być to będzie
a Ty szeroko otwórz oczy i łap co daje Ci życie
brzdęk
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz