poniedziałek, 29 stycznia 2018

uf spokój nareszcie... 2011.04.04

 4  kwietnia 2011

Tym razem organizm po przyjściu do domu ogłosił strajki odmówił całkiem posłuszeństwa. Czyli krótko mówiąc padł. Musiałem odespać to zmęczenie. Koło południa wyszedłem na chwilę do „Biedronki” odkryłem jednak, że dziś pogoda jest zwiewna. Popołudniu polatałem się lekko po domku, troszkę porządków i drobnych rzeczy domowych. O 20  audycja, troszkę było słychać u mnie zmęczenie w głosie, ale i tak cały czas starałem się by słuchacze bawili się bardzo dobrze.. Po audycji coś zjadłem i szybko zbieram się  do spania bo jutro kolejna dniówka


         Zabrakło  mi słów
         gdy patrzyłem na smutne niebo
         które płakało nad zgubionym sumieniem
         nad jego matką nadzieją
         która nie umiała mu pomóc


                  Bezradne serce stało w oknie
                  wypatrując na horyzoncie
                  zwyczajnej łaski
                  co przytulii da ukojenie

         Błędne pytania
         szukające schronienia i ciszy
         wzrok i oddech sa bez spowiednika
         porozrzucane kartki z kalendarza
         z  zapomnianą historią istnienia….

brzdęk….

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz