Tym razem organizm po przyjściu do domu ogłosił strajki odmówił całkiem posłuszeństwa. Czyli krótko mówiąc padł. Musiałem odespać to zmęczenie. Koło południa wyszedłem na chwilę do „Biedronki” odkryłem jednak, że dziś pogoda jest zwiewna. Popołudniu polatałem się lekko po domku, troszkę porządków i drobnych rzeczy domowych. O 20 audycja, troszkę było słychać u mnie zmęczenie w głosie, ale i tak cały czas starałem się by słuchacze bawili się bardzo dobrze.. Po audycji coś zjadłem i szybko zbieram się do spania bo jutro kolejna dniówka
Zabrakło mi słów
gdy patrzyłem na smutne niebo
które płakało nad zgubionym sumieniem
nad jego matką nadzieją
która nie umiała mu pomóc
Bezradne serce stało w oknie
wypatrując na horyzoncie
zwyczajnej łaski
co przytulii da ukojenie
Błędne pytania
szukające schronienia i ciszy
wzrok i oddech sa bez spowiednika
porozrzucane kartki z kalendarza
z zapomnianą historią istnienia….
brzdęk….
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz