5 kwietnia 2011
W pracy czas się bardzo dłużył. Tym razem kierownik miał swój dzień , wyszukiwał zajęcia wszystkim pracownikom z wyjątkiem „swoich” Cóz ja nie należę do tego szacownego grona podlizywaczy. Więc co jakiś czas „uprzyjemniał mi dzień.Do domku wróciłem lekko zmęczony. Chciałem zatem tylko coś zjeść i przytulić się do poduszki pełnej snów.
Wczoraj było pięknie
malowałaś wtedy zielone łąki
w których kolorowe motyle
roznosiły przesłanie życia
Uśmiechem śpiewałaś słoneczne wiersze
rozdawałaś dookoła kwiaty szczęścia
wierząc w dobro drugiego człowieka
które każdy ma w sercu
Dziś wracasz zmęczona z pracy
z przygnębieniem czytasz nowe rachunki
modlisz by się wyspać
i zjeść coś w biegu dnia
Marzenia zamknęłaś w szafie
z innymi ubraniami retro
chwilami płaczesz że bolą Cię nogi
od ciągłego deptania szarych chodników
Jutro?, pojutrze?
nie patrzysz tak daleko
nie masz na to czasu
ani wiary by wierzyć w to lepsze
Może na starość przyjdzie reumatyzm
i bieda zaglądnie do gardła
może przyjdzie skleroza
i zabierze to co w życiu było piękne
brzdęk...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz