3 kwietnia 2011
Zbieram siły, czyli po przyjeździe z pracy do domu kładę się spać- czas na regenerację.
Wybrałem się też na spacerek by nacieszyć się pogodą lecz długo nie mogłem przebywać na wolności bo przecież trzeba dzisiaj iść na noc do pracy, a ja nie wiem jak wytrzymam tę kolejną noc pracochłonnego maratonu.
W kącie zmęczonej duszy
wczorajszych dobrych snów
niespełnione marzenia płaczą
bojąc się że nie będzie dobrej pogody
do pełnego rozkwitu
W czterech ścianach milczenia
chowasz swoje plany na przyszłość
by świat był inny niż jest
byś mogła rozwiną wolności skrzydła
i nie myśleć o niczym
Chciała byś cofnąć czas
być młoda piękna i móc wybierać
ominęła byś kwiat codzienności
wybierając życie motyla
co ma wiele kolorów
Zamieniła byś siaty ze sklepu
na wielbicieli tłum
wysokie obcasy i konto w banku
męża na kochanka
a dzieci...na coś tam
A potem patrzyła byś
z wysoka na ten marny świat
co utyka na obie nogi...
I co dalej?
A gdzie uśmiech i płacz?...
Ktoś wyciąga dłonie do Ciebie
jak do Bożego obrazka
"Mamo pomóż, ukołysz i buzi daj
podmuchaj ranę i przytul
bo tyś mój cudowny świat..."
brzdęk...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz