28 kwietnia 2011
Na miejsce dotarłem przyzwoicie bez zbędnych opóźnień. Na dworcu czekał już na mnie Bartek, który zaraz po dotarciu do domku zaserwował kawkę z mlekiem.
Chwila pogaduszek, a potem udałem się na spoczynek odespać noc w podróży. Około południa wstałem, przebrałem się i zabrałem się za robótkę. Przecież nie będę siedział i patrzył dookoła, lepiej czymś się zająć.
Pogipsowałem parę dziurek na przedpokoju. Zabrałem się za wymianę gniazdka w łazience. nie obyło się bez bólu, bo odkleiła się jedna płytka ze ściany. Na szczęście udało mi się ją przykleić.
Byłem tak zadowolony z rezultatu że jeszcze wymieniłem jedną uszkodzoną płytkę w posadzce.Kiedy Ewa wróciła z pracy poszliśmy do Magdy i Irka by spędzić miły wieczór przy piwku i paluszkach.
Roześmiane oczy dziecka
biegają ze swoim cieniem
łapiąc kwiaty szczęścia
które kwitną na każdym rogu ulicy
Pachną konwaliami młodziutkie marzenia
pochylające się nad kamyczkami życia
karmią zwyczajne gołębie i wróble
i rozdają słońce dookoła
ładują się akumulatory przechodniów
bawiąc się z dziećmi w berka
rozdając błękitne słodycze
dobrotliwym szczęściem dłoni
Za zgniłym murem gorszego światu
ktoś sprzedał dziecięce szczęście
okradając małe serca z błękitu nieba
kładąc na ich ramiona ciężkie kłody życia
Małe szkraby żebrzą po ulicach
by ktoś mógł je bić w nałogu
a przesolona zupa to jeden z pretekstów
by obrzydzić życie
A pod tym samym niebem
inni z uśmiechem patrzą przed siebie
wierząc ze wszystko jest w porządku
bo taki jest porządek i koloryt świata....
brzdęk.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz