2 lipca 2011
Zegarek nie dał mi szans i obudził mnie do pracy. Zabrałem sie szybko do spełniania obowiązków, choć nie bardzo mi się to chciało Deszczyk pokrapywał delikatnie co jakiś czas.
Dzis pracy ogrom bo rozpoczyna się czas wakacyjnych remontów i przeglądów. Zatem nie mogłem narzekać na nude. W chwili przerwy zaliczyłem obiadek i tyle tego:)
Resztę czasu spędziłem z podwiniętymi rękawami do pracy.
Po powrocie do domu czułem się padniety ale co mi tam przyjdzie czas urlopu to odpoczne.
Życie stale wlecze się pod górę
a los podrzuca kłody by patrzeć szyderczo
jak człowiek się przewraca
Wiesz to doskonale z autopsji...
Dom ledwo oddycha przez dziurawe okna
woda zimna leje sie z nieszczelnego kranu
rachunki za prad zjadaja kromki chleba
matka po kryjomu wyciera łzy ...
Koledzy z klasy pija na zdrowie
i niebieskie skrzydła wolności
Nie wiesz czy być z nimi
czy szukać byle jakiej pracy...
Masz dylemat na co wydać parę złotych
za mało by się upić, za mało żeby żyć
a za dużo by dac księdzu na składkę
za mało by nosić w kieszeni...
Jednego dnia cieszysdz się ze jesteś młody
że wszystko przed Tobą idzie szeroką aleją
kolejnego czujesz jak się dusisz z braku wszystkiego
czasu, pieniędzy i dalszych perspektyw
Co będzie dalej sam nie wiesz
czy juz dorosłeś czy jeszcze nie
Czy warto wciąz marzyć o dobrobycie
czy może zacząć robić coś by żyć...
brzdęk...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz