3 lipca 2011
Wreszcie mogę sobie poleżeć dłużej choć za oknem deszczem pachnie od rana, oj nawet można rzec że pada równomiernie. Dlatego siedzę w domku Pobolewa mnie głowa , a to wszystko dlatego że ta zmienność pogody bawi się ciśnieniem.
Chciałem iść na spacerek , ale ten deszcz nie bardzo się ku temu nadawał. Oglądałem coś w telewizji, ale już nie pamiętam co bo byłem cały czas jakiś taki senny...
Dziś idę na nocna zmianę do pracy więc po obiadku pozwoliłem sobie na małą drzemkę...
Przy stoliku z białą kawa
zagubiony poeta
pisze śmiertelnie nudny wiersz
tak przynajmniej sądzą koledzy z pracy
o tym że pędzący świat
nie zna prawdziwych życia ścieżek
Mały szary wróbel skacze leciutko
skubiąc rozsypane okruchy chleba
takie małe śniadanie na chodniku
Oczy dziecka śmieją się ciekawie...
matka przepłasza radosnego ptaka
ględząc coś o ptasiej grypie i odchodach
Ślepy skrzypek oddaje swoje serce
czarodziejskiej melodii
co budzi drżenie w sercu
jakaś dama wylewa na niego wiadro wody
krzycząc że przeszkadza jej w oglądaniu
mądrego serialu o blondynkach
Za rogiem dnia kroczy noc...
przyjdzie w lekkim powiewie
by utulić do snu zmęczenie
dać myślom nowe horyzonty
marzeniom pozwoli dotknąć raju....
A złodzieje już zacierają ręce
że będzie okazja by trochę zarobić...
brzdęk..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz