wtorek, 30 stycznia 2018

ot deszczowa niedziela 2011.07.03

3 lipca 2011

Wreszcie mogę sobie poleżeć  dłużej choć za oknem deszczem pachnie od rana, oj nawet można rzec że pada równomiernie. Dlatego siedzę w domku Pobolewa mnie głowa , a to wszystko dlatego że ta zmienność pogody bawi się ciśnieniem.
Chciałem iść na spacerek , ale ten deszcz nie bardzo się ku temu nadawał.  Oglądałem coś w telewizji, ale już nie pamiętam co bo byłem cały czas jakiś taki senny...
Dziś idę na nocna zmianę do pracy więc  po obiadku pozwoliłem sobie na małą drzemkę...

      Przy stoliku z białą kawa 
      zagubiony poeta
      pisze śmiertelnie nudny wiersz
      tak przynajmniej sądzą koledzy z pracy
      o tym że pędzący świat 
      nie zna prawdziwych życia ścieżek

            Mały szary wróbel skacze leciutko
            skubiąc rozsypane okruchy chleba
            takie małe śniadanie na chodniku
            Oczy dziecka śmieją się ciekawie...
            matka przepłasza radosnego ptaka
            ględząc coś o ptasiej grypie i odchodach

      Ślepy skrzypek oddaje swoje serce
      czarodziejskiej melodii 
      co budzi drżenie w sercu
      jakaś dama wylewa na niego wiadro wody
      krzycząc że przeszkadza jej w oglądaniu
      mądrego serialu o blondynkach

            Za rogiem dnia kroczy  noc...
            przyjdzie  w lekkim powiewie
            by utulić do snu zmęczenie
            dać myślom nowe horyzonty
            marzeniom pozwoli dotknąć raju....
            A złodzieje już zacierają ręce
            że będzie okazja by trochę zarobić...
 
brzdęk..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz