4 czerwca 2011
Ech i kolejna dniówka pod rząd. na sama myśl mi się nie chciało wstać ale co mi tam, iśc do pracy trzeba i koniec. Troszkę mi się krzywdowało patrząc jak pogoda ładna jest. Co prawda co jakiś czas pokrapywał deszczyk ale i tak było miło.
Ja zaś musiałem siedzieć w czterech ścianach. kierownik na szczęście dzis zrobił sobie wolne od nachodzenia pracowników wiec nie było źle. Oczywiście nie zwolniło mnie to z wypełniania swoich obowiązków. tak czy inaczej wieczorkiem wróciłem do domku mniej zmęczony niż wczoraj. Zjadłem coś i spokojnie oglądałem telewizje..
Za zakrętem zmęczonej drogi
czas liczy połamane liście
poobdzierane z płatków kwiatki
na których ktoś sobie wróżył miłość...
Kocha , nie kocha
Czyjeś myśli spacerowały samotnie wczoraj
po deszczowych alejkach licząc bezimienne kałuże
Dziś na białej brzozie świergoczą zakochane ptaki
a poeta pisze romantyczny wiersz..
Myśli, nie chce, żartuje...
Uliczny grajek na podstarzałych skrzypcach
wychwala tęsknotę serca....
czarny kot niesie ludziom pecha
i śmieje się jak los robi im psikusy...
pragnie , tęskni, całuje...
Tęsknota liczy utracone gwiazdy
sen pieści pocałunkami marzenia serca...
Nikt nie wie co wydarzy się za rogiem
czy dziecięca wyliczanka ma sens...
kocha, nie kocha a los i tak da co chce...
brzdek..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz