poniedziałek, 29 stycznia 2018

sobotnie koty za płoty.. 2011.06.04

 4 czerwca 2011

Ech i kolejna dniówka pod rząd.  na sama myśl mi się nie chciało wstać ale co mi tam, iśc do pracy trzeba i koniec. Troszkę mi się krzywdowało  patrząc jak pogoda ładna jest. Co prawda co jakiś czas pokrapywał deszczyk ale i tak było miło.
Ja zaś musiałem siedzieć w  czterech ścianach.  kierownik na szczęście dzis zrobił sobie wolne od nachodzenia pracowników wiec  nie było źle. Oczywiście nie zwolniło mnie to z wypełniania swoich obowiązków. tak czy inaczej wieczorkiem wróciłem do domku mniej zmęczony niż wczoraj.  Zjadłem coś i spokojnie oglądałem  telewizje..

Za zakrętem  zmęczonej drogi
czas liczy połamane liście
poobdzierane z płatków kwiatki
 na których ktoś sobie wróżył miłość...

Kocha , nie kocha 

Czyjeś myśli  spacerowały samotnie wczoraj
po deszczowych alejkach licząc bezimienne kałuże
Dziś  na białej brzozie świergoczą zakochane ptaki
a poeta pisze romantyczny wiersz..

Myśli, nie  chce, żartuje...

Uliczny grajek na podstarzałych skrzypcach
wychwala tęsknotę serca....
 czarny kot niesie ludziom pecha
i śmieje się jak los  robi im psikusy...

pragnie ,  tęskni, całuje...

Tęsknota liczy utracone gwiazdy
sen pieści pocałunkami marzenia serca...
Nikt nie wie co wydarzy się za rogiem
czy dziecięca wyliczanka ma sens...

kocha, nie kocha  a los i tak da co chce...

brzdek..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz