poniedziałek, 29 stycznia 2018

piatkowo... 2011.06.03


piątek 3 czerwca 2011
Wstać raniutko mi sie nie chciało, budzik musiał mnie tarmosić dłuzsza chwile. Pewnie dlatego ze w nocy mało spałem. W pracy  tez nie dane było mi  sie wyspać , ciagle  kazali biegać i cos robić.
Ech małe wariactwo i tyle. Do domeczku przyjechałem lekko padnięty, co zrobić ..
zjadłem coś na szybkiego i myślałem żeby w miarę spokojnie zasnąć.

        Szukasz słów spisanych na sercu
         co krzykiem  bywają przeszłości
        są  sola nasypana prosto do rany
        by ta nigdy nie miała się goić...

                Wypatrujesz śladów swojego nieszczęścia
                 by pokazać jak ciężko masz w życiu
                ze należy Ci się współczucie męczeństwa
                i nagroda za to w wieczności..

        Mnożysz ciężary dane przez los
        krzyczysz że tylko Ty masz zawsze pod górę
        że najcięższy masz na ramionach krzyż,
        że każdego dnia rodzisz się z bólem...

                Płaczesz, że stoisz  trzeci w kolejce po wypłatę
                potem kupujesz kolejny telewizor na raty
                Kurczak za bardzo przysmażony na talerzu
                jest dobry by narzekać jak źle masz w życiu...


        A za Afryki buszem płaczu 
        patrzą głodne oczy dziecka
        Na pustyni miodla się o wodę w studni  
        albo chociaż parę kropli deszczu

                W szpitalu ktoś szuka nadziei
                i morfiny do rozmowy z rakiem
                Komuś dom spłonął i stracił syna,
                szukają wsparcia wolnej chwili od lęku

        A cisza nocy w gwiazd szeregu
        słucha modlitw i lamentu serca
        nie pyta kto ma łatwiej, czy lepiej
        i czyja ścieżka biegnie wśród kamieni...

brzdek..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz