poniedziałek, 29 stycznia 2018

sobotie zamyslenie... 2011.05 28

28 maja 2011
Nie ładnie bo deszcz cała noc  grał sobie preludium na moim parapecie i nie pozwolił spac.  Mało tego tak sie na mnie uparł ze padało cały dzień.
Pogoda pod przemoczonym psem. Nic tylko leżeć i zasypiać. . Taki mamy senny dzień, spowodowany zapewne spadającym ciśnieniem. . Cały czas wszystko się ślimaczyło a mnie co chwila łapała chęć na spanie objawiająca się  częstym ziewaniem.
Po za tym zajmowałem się porządkami  i rożnymi drobiazgami . Niestety nawet deszcz nie  odebrał mi "przyjemności " wybrania sie do pracy na nocna zmianę.
Wcześniej jednak wstąpiłem po drodze do kolegi żeby pożyczyć sie od niego narzynki "10"  żeby nagwintować rurkę do lampy.

        Z ukosa na przełaj przez życie
        Polak dobrze biec potrafi
        pokombinować jak okraść czas
        by ulżeć  w cierpieniu pracownika...

                Wesprzeć się mocnym alkoholem
                gdy wiedną słowa i spojrzenie
                A potem  wymyśleć  jak ominąć przepisy
                 by żyło się łatwiej i przyjemniej...

        Z uśmiechem serdecznym,
        wcisną każdemu niestworzone historie
        Zeby tylko zarobić na wolność
        i z laika wycisnąć ile się da...

                Postoją chwile w  kumpelskiej zadumie
                przed monopolowym sklepem
                by świętować nieznaczne sukcesy
                i rozprawiać o losach świata...

        Żony nakarmią  bajeczkami  
        by te odłożyły wałki na miejsce
        i wierzyły w taką kolej rzeczy
        A świat zwyczajnie potoczy sie dalej...

                Polak polakowi najmilszym bratem
                 do pijackiej pełnej szklanki
                A gdy ona staje sie pusta
                najlepszym kompanem do mordobicia...

brzdęk...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz