poniedziałek, 29 stycznia 2018

poniedziałek 2011.06.06

06 czerwca 2011


Po nocnej zmianie  wróciłem do domku troszkę padnięty. Miałem jeszcze na tyle siły by przez uchylone oczka poszukać łózka. Spanie, tuż  po zjedzeniu śniadania.
 Po obiedzie  pospacerowałem maleńko, w sklepie tez nie bardzo  chciało mi sie myśleć o zakupach.
Dziś jakoś nie czułem się najlepiej. .. Snułem się nie wiedząc co ze sobą robić..

           Za oknem szarość dnia
           wyczekuje łaskawego deszczu
           by zmył obłudę z ludzi
           i pokazał że świat ma kolory

                      Zagubieni ludzie są jak  zahipnotyzowani
                      wypatrują autobusu co zawiezie ich do pracy
                       modlą się do szefa by w swojej łaskawości
                      dał namiastkę podwyżki

           Szukają jak łatwo żyć
           Nie widzą dalej niż czubek swego nosa
           i grozi im ślepota
           na wszystko co zgodne z naturą...

                      Na pobliskim drzewie kawka tłumaczy młodym
                      jak dziwne są człowieka obyczaje. 
                      Czemu nie umieją się cieszyć wolnością
                      i zazdroszczą nam otwartego nieba

brzdęk...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz