06 czerwca 2011
Po nocnej zmianie wróciłem do domku troszkę padnięty. Miałem jeszcze na tyle siły by przez uchylone oczka poszukać łózka. Spanie, tuż po zjedzeniu śniadania.
Po obiedzie pospacerowałem maleńko, w sklepie tez nie bardzo chciało mi sie myśleć o zakupach.
Dziś jakoś nie czułem się najlepiej. .. Snułem się nie wiedząc co ze sobą robić..
Za oknem szarość dnia
wyczekuje łaskawego deszczu
by zmył obłudę z ludzi
i pokazał że świat ma kolory
Zagubieni ludzie są jak zahipnotyzowani
wypatrują autobusu co zawiezie ich do pracy
modlą się do szefa by w swojej łaskawości
dał namiastkę podwyżki
Szukają jak łatwo żyć
Nie widzą dalej niż czubek swego nosa
i grozi im ślepota
na wszystko co zgodne z naturą...
Na pobliskim drzewie kawka tłumaczy młodym
jak dziwne są człowieka obyczaje.
Czemu nie umieją się cieszyć wolnością
i zazdroszczą nam otwartego nieba
brzdęk...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz