Troszkę wiaterek podwiewa, ale co mi tam , dziś jestem umówiony do znajomej "Kotkowej" tak sobie myślałem rano przy śniadaniu. Telefon wyrwał mnie z zamyślenia. Akurat ona dzwoniła i powiedziała żebym przyjechał później bo jedzie do szpitala... Co sie stał pytam. Chyba złamałam noge odpowiada. Wczoraj spacerowałam po ogrodzie i nagle noga zrobiła "fik" i cos chrupnęło.
Boli?- pytam dalej,- możesz chodzić? Nie bardzo, zaraz kuzynka przyjedzie to pojade do szpitala niech prześwietla...
Pojechałem później do niej a ona wita mnie kuśtykajac, oznajmiając że złamana w kostce. Ładnie gdyby kózka... ale tak czy inaczej ma miesiac wolnego i szyne gipsowa na nodze...
Czas spedzaliśmy spokojnie na rozmowach i popijaniu piwka.
Wieczorkiem po powrocie do domku zjadłem szybka kolacje i do spania...
Kolejny raz liczysz czas
zapisujac skrupulatnie
minuta po minucie
kazdy swój krok
Planujesz sniadanie obiad i kolacje
wizyty usmiechy podawanie reki
najkreslasz według dat
zdobywanie kolejnych szczebli zycia
zaplanowane wreczanie orderów
ukłony podziekowania i zakupy w sklepie
Wystawy zdobywanie laurów i oklasków
Spisujesz wszysko wtedy to i tamto...
Lecz zapominasz o jednym
że tak naprawde los
zaplanował za ciebie wszystko dokładniej
kiedy zatrzymasz sie na chwile choroby
czy potraci cie samochód
albo spadniesz z drabuiny
bo czyjaś głowa była zbyt harda i wysoka
I sama smierć zaplanuja za ciebie...
i kto wie czy wszystko osiagniesz
to co zapisane masz w kajeciku...
brzdęk...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz