19 lutego 2011
Podróż pociągiem okazała się troszkę męcząca. Wyglądała następująco. Najpierw TLK o 19.50 do Warszawy a potem przesiadka na pociąg do Sopotu , tego samego przewoźnika. Najśmieszniejsze jest to. Że przesiadałem się na pociąg relacji Kraków – Gdynia który wyjechał z Krakowa około 17.00. Na miejscu byłem parę minut po 8 a to dlatego że ten pociąg „przesiadkowy” spóźnił się jakieś 20 minut już do Warszawy.
Po zapoznaniu się z lokum udałem się na małe zakupowe polowanie.
A potem chwila snu dla relaksu.
Pogoda niestety tutaj jest zimowa. Opady śniegu, mróz łapie za brzegi ust
Każdego dnia szukasz drogi
która poprowadzi Cię do nieba
by pośród białych obłoków
oddychać kolorowym szczęściem
Patrzysz dookoła siebie
wypatrując ukrytych drzwi
które przeniosą Cię do tajemnego świata
gdzie spełniają się marzenia
Popijając mleczną kawę dajesz się porwać
wielobarwnych owocowych baśni
by czuć słodycz niespodzianek
i zapach bławatkowej rozkoszy
Nawet w pracy i obowiązkach
które są wykrzyknikiem rzeczywistości
szukasz okruchów lazurowego świata
by wierzyć w istotę moc serca
A kiedy noc gwiazdy zapali
i sen otuli Twoje myśli
stajesz się chrzestną wróżką
by spełniać tęsknoty zagubionych kopciuszków…
brzdęk…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz