niedziela, 28 stycznia 2018

pierwszy dzień odpoczynku... 2011.02.19

19 lutego 2011

Podróż pociągiem okazała się troszkę męcząca. Wyglądała następująco. Najpierw TLK  o 19.50 do Warszawy a potem przesiadka   na pociąg do Sopotu , tego samego przewoźnika. Najśmieszniejsze jest to. Że  przesiadałem  się na pociąg relacji Kraków – Gdynia  który wyjechał z Krakowa około 17.00. Na miejscu byłem  parę minut po 8 a to dlatego że  ten pociąg „przesiadkowy” spóźnił się jakieś  20 minut już do Warszawy.
Po zapoznaniu się z lokum  udałem się  na  małe zakupowe polowanie.
 A potem chwila snu dla relaksu.
Pogoda niestety tutaj jest zimowa. Opady śniegu, mróz łapie za brzegi ust

        Każdego dnia szukasz drogi
        która poprowadzi Cię do nieba
        by pośród białych obłoków
        oddychać kolorowym szczęściem

                Patrzysz dookoła siebie
                wypatrując ukrytych drzwi
                które przeniosą Cię do tajemnego świata
                gdzie spełniają się marzenia

        Popijając mleczną kawę dajesz się porwać
        wielobarwnych owocowych baśni
        by czuć słodycz niespodzianek
        i zapach bławatkowej rozkoszy

                Nawet w pracy i obowiązkach
                które są wykrzyknikiem rzeczywistości
                szukasz okruchów lazurowego świata
                by wierzyć w istotę moc serca

        A kiedy noc gwiazdy zapali
        i sen otuli Twoje myśli
        stajesz się chrzestną wróżką
        by spełniać tęsknoty zagubionych kopciuszków…

brzdęk…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz