18 lutego 2011
Po nocnej zmianie ,przyszłymi się pakować . Postanowiłem sobie że wykorzystam zaległy urlop pojadę odpocząć nawdychać się jodu który jest najbardziej obfity o tej porze roku.
Czyli wybieram się do Sopotu . Koło południa musiałem jeszcze jechać do pracy by załatwić sobie kilka rzeczy i odebrać pit 11.Po obiedzie chwilka drzemania. Szybka kolacja a potem truchcikiem z torba na ramieniu na dworzec. Pociąg jedzie jakieś 12 godzinek, wybrałem podróż nocą bo jakoś szybciej mi się wydaje. Po za tym to szkoda mi całego dnia
Minęło już tysiąc słońc i wiele nocy
i powstał nowy zamek
nad rzeki pieśnią nieznanych stron
i wiatru pieśnią błękitnej zatoki
Bez żadnej instrukcji i planów
cegła po cegle uśmiech za uśmiech
ściana przy ścianie
pocałunki wprost do ust…
W ogrodzie wyrosły maki i stokrotki
posiane przez gadatliwy powiew weny
różowe wiersze pachną herbatą
i wspomnieniem jesiennych marzeń…
Ptaki siadają na różowym parapecie
budząc delikatnie nasz dzień
gorąca kawa przytula anielskie spojrzenia
słońce otwiera zamkową bramę…
brzdęk..
PS. Przy okazji dziękuje Jędrusiowi za wielką niespodziankę i obecuje że po powrocie do niej jeszcze wrócę..
.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz