niedziela, 28 stycznia 2018

i w drogę... 2011.02.18

18 lutego 2011

Po nocnej zmianie ,przyszłymi się pakować . Postanowiłem sobie że wykorzystam zaległy urlop pojadę  odpocząć nawdychać się jodu który jest najbardziej obfity o tej porze roku.
Czyli wybieram się do Sopotu . Koło południa musiałem jeszcze jechać do pracy by załatwić sobie kilka rzeczy i odebrać pit 11.Po obiedzie chwilka drzemania. Szybka kolacja a potem truchcikiem z torba na ramieniu na dworzec. Pociąg jedzie  jakieś 12  godzinek, wybrałem podróż nocą bo jakoś szybciej mi się wydaje. Po za tym to szkoda mi całego dnia

        Minęło już tysiąc słońc i wiele nocy
        i powstał nowy zamek
        nad rzeki pieśnią nieznanych stron
        i wiatru pieśnią  błękitnej zatoki

                Bez żadnej instrukcji i planów
                cegła po cegle uśmiech za uśmiech
                ściana przy ścianie
                pocałunki wprost do ust…

        W ogrodzie wyrosły maki i stokrotki
        posiane przez gadatliwy powiew weny
        różowe wiersze pachną herbatą 
        i  wspomnieniem jesiennych marzeń…

                Ptaki siadają na różowym parapecie
                budząc delikatnie nasz dzień
                gorąca kawa przytula anielskie spojrzenia
                słońce otwiera zamkową bramę…

brzdęk..

PS. Przy okazji dziękuje Jędrusiowi za wielką niespodziankę i obecuje że po powrocie do niej jeszcze wrócę..
.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz