środa, 31 stycznia 2018

Piątkowy pierożek 2011.08,12

12 sierpnia 2011
Spokojny dzień . Spacerowanie po mieście i podziwianie uroków Krakowa. Potem szybciutko na festiwal pierogów .
W tym roku  coś te pierożki są drogie bo jeden liczą sobie po 1,50 zł. A to żadna promocja. Zatem zjadłem tylko troszeczkę takie ruskie w panierce. Potem spacerek po plantach. Tu pozwoliłem sobie na karmienie gołąbków, które normalnie jadły z reki tak sa tu wychowane.
 Dziś idę do pracy na nocną zmianę.

      Gryziesz kolejny ołówek
      martwiąc się jak przeżyć do wypłaty
      myślisz z czego zrezygnować 
      w tym miesiącu by żyć

            Prąd gaz woda jedzenie
            Gdybyś mogła sprzedać swe zmartwienia
            byłabyś bogata i szczęśliwa
            a tak patrzysz w pusty garnek...

      Nie obchodzi Cię że czas biegnie
      że ktoś świętuje sukcesy
      lub cieszy się z każdego poniedziałku
      Ty słyszysz płacz swoich dzieci

            Bezradność puka do Twych drzwi
            choć szarpiesz każdy dzień
            cicho błagając o litość
            los udając zrozumienie śmieje sie po kryjomu

      Co z tego że w niebie
      szykują dla Ciebie  order za wytrwałość
      że ktoś obiecuje kolorowy raj
      Kiedy Ty nadal nie znasz odpowiedzi
      na pytanie o przyszłość jutrzejszego dnia....

brzdęk...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz