12 sierpnia 2011
Spokojny dzień . Spacerowanie po mieście i podziwianie uroków Krakowa. Potem szybciutko na festiwal pierogów .
W tym roku coś te pierożki są drogie bo jeden liczą sobie po 1,50 zł. A to żadna promocja. Zatem zjadłem tylko troszeczkę takie ruskie w panierce. Potem spacerek po plantach. Tu pozwoliłem sobie na karmienie gołąbków, które normalnie jadły z reki tak sa tu wychowane.
Dziś idę do pracy na nocną zmianę.
Gryziesz kolejny ołówek
martwiąc się jak przeżyć do wypłaty
myślisz z czego zrezygnować
w tym miesiącu by żyć
Prąd gaz woda jedzenie
Gdybyś mogła sprzedać swe zmartwienia
byłabyś bogata i szczęśliwa
a tak patrzysz w pusty garnek...
Nie obchodzi Cię że czas biegnie
że ktoś świętuje sukcesy
lub cieszy się z każdego poniedziałku
Ty słyszysz płacz swoich dzieci
Bezradność puka do Twych drzwi
choć szarpiesz każdy dzień
cicho błagając o litość
los udając zrozumienie śmieje sie po kryjomu
Co z tego że w niebie
szykują dla Ciebie order za wytrwałość
że ktoś obiecuje kolorowy raj
Kiedy Ty nadal nie znasz odpowiedzi
na pytanie o przyszłość jutrzejszego dnia....
brzdęk...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz