11 sierpnia 2011
Do pracy kochani rodacy. Dziś to już bardzo mi się nie chciało iść pracować, wolałbym sobie jeszcze poleżeć w łóżeczku. Na szczęście obowiązek płynął spokojnie. W trakcie skorzystałem z obiadku (schabowy z ziemniaczkami i sałatą)
Wieczorkiem po pracy padam lekko , ale co mi tam.
Fale kradną plaży
letnie wspomnienia zakochanych
dziecięce zamki marzeń
i szeptanie sekretów miłości
Bezimienne słowa powtarzają mewy
jak wiersz lub dobrą mantrę
kocha, nie kocha....
bicie serca goni uciekające fale...
Słońce przypieka promiennie
zmęczonych pracą urlopowiczów
rybacy nucą szanty
przeliczając zdobyte na wędzeniu pieniądze
W zacienionych knajpkach leje się piwo
ucztują rozpasieni turyści
i niewyżyte krwi głodne komary
czas biegnie inaczej niż w zatłoczonych miastach
Wszystko pięknie i ładnie
Tylko czemu nie ma tu mojego snu
i Twoich warg które obudza ocean rozkoszy
Chciałbym być przez niego wciągnięty...
i zatonąć w Twej namiętności....
brzdęk...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz