4 luty 2011
Wstałem prawa nogą myśląc że to przyniesie mi szczęście. Ale to nie uwolniło mnie od tego żeby iść do pracy. Tutaj czas szedł swoim trybem. Okazało się jednak że kierownik jest chory i nie przyjedzie. Na dodatek chora jest te z sekretarka i ja musiałem pełnić dyżur w sekretariacie. Potem kontynuowałem swoja prace. Wieczorkiem do domku trafiłem lekko zmęczony. Ale mimo to zasiadłem do mikrofonu radiowego i prowadziłem audycje. Grałem różnorodna muzykę choć w większości były top propozycje słuchaczy. Dlatego bardzo sympatycznie mineły te dwie godziny na radio (20.00 - 22.00)
Potem to tylko łóżeczko pościelić , zjeść coś w przelocie i do spania...
Siedzisz nad zamyślonym kieliszkiem
wpatrując się w jego dno zastanawiasz się
gdzie sa barwy Twego życia
i marzenia które miały się spełnić...
Nalewasz sobie kolejna porcje alkoholu
by jaśniej zobaczyć siebie
Płaczesz nad niepoukładanym życiem
i nad tym jak los krzyżuje Ci plany
Kolejny łyk na rozwiązłość sumienia
na spowiedź z błędów nauki
nad nie wyciąganiem wniosków
z bolesnych lekcji żywota
Po kolejnym toaście za odwagę
Wypatrujesz białych żagli
które porwą cie na bezludną wyspę
z daleka od codziennych kłótni z zoną
Pijesz za tych co odeszli wcześnie,j
za długi, sukcesy porażki,i
za szaloną miłość, zapomniane lata,
za tych co na morzu i sam nie wiesz za co...
A potem z mętnym wzrokiem
patrzysz w dno butelki
i klniesz ze i tu los jest przeciwko
bo kiedy nie patrzyłeś wypił Ci wszystko...
brzdęk
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz