11.styczeń 2011
Troszkę pospałem się lekko dłużej. Ot taka noc niepewna w sen była, więc kiedyś trzeba odespać.
Potem drobne porządeczki w domku i pranie . Odwiedziła nas tez siostra i przyniosła jakieś cisto z cukierni do skosztowania.
Spacerkiem przemierzyłem troszkę osiedla i oddychałem lekko zimnym powietrzem, bowiem mrozik działał dookoła.
Wieczorkiem dałem upust "swoim muzycznym zdolnościom", grałem bowiem na radio.
Tradycyjnie spełniałem życzenia słuchaczy i miło spędzałem te dwie godzinki.(20.00 - 22.00)
Po audycji kolacji i zmykam do spania bo jutro wstaje do pracy.
Godzina piąta nad ranem
za oknem jeszcze świt brodzi w ciemnościach
szukając swoich okularów
latarnie rozmawiają ze sobą o koszmarach...
Robotnicy pierwszej zmiany
pakują do teczek drugie śniadanie
Brodząc w niedokończonym śnie
lunatykują wiedzeni za nos jawą...
Szare wróble przeciągają swe skrzydła
szukając paru okruszków na parapetach
Księżyc dopija swą dyżurną kawę
ciesząc się że będzie mógł odpocząć
A ja siedzę cicho po bezsennej nocy
i piszę kolejny wiersz dla Ciebie
śląc Ci bezszelestny pocałunek myśli
śnij o mnie moja kochana...
brzdęk...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz