poniedziałek, 29 stycznia 2018

pączkowy czwartek... 2011.03.03

3 marzec 2011

Tłusty czwartek- zawsze zgodnie z tradycją w ostatni czwartek przed środa popielcową -je się pączki, faworki i inne smakołyki.
Świętuje się w ten sposób "ostatki" czyli takie "pozwolenie sobie" na małą rozpustę kulinarna dla podniebienia.
Mnie też zatem trafił ten zaszczyt i zjadłem parę pączków. Na dobry początek dnia dostałem dwie sztuki. Po obiedzie jeszcze odwiedziła nas siostra z siostrzeńcem. Oni przynieśli cała paczkę pączków i dzielili sie z nami. Ja musiałem zjeść kolejne dwa.
Na kolacje  dodatek- chrust (faworki)  i kilka kalorii mi przybyło ale co mi tam  jak tradycja to tradycja.

          Szukasz ust co pachną nocą
          taka ze środka letniego snu
          co czaruje muzyka świerszcza skrzypiec 
          i szeptem czerwonych róż...

                    szukasz ramion co jak wiatr
                    delikatnie ukołyszą Cię
                    wraz z gałązkami zamyślonej brzozy
                    w mazurskim uniesieniu słońca

          Szukasz dotyku barwnych motyli
          co tańczą rozkoszą pomiędzy tęsknota
          stokrotek i bławatków
          na pastwisku miłości...

                    Księżyc pochyla się nad Twoim snem
                    pojąc Twe myśli  nektarem życia
                    i sen domalowuje Ci skrzydła pegaza
                    i pozwalając łące pragnień kwitnąc...

          Marzenia stają się jawą pełna smaków
          uśmiechasz się ze szczęścia do nieba
          Niewidzialnie jesteś w bajce 
          nie licząc upływającego czasu..

                    Niestety on niebawem Cie znajdzie
                    przeszywając dreszczem codzienność
                    otworzy błękitne oczy uchylając nieba
                    Zapachnie kawą i chlebem powszednim...

brzdęk..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz