21 czerwca 2011
Spokojny dzień , bo nie musiałem wstawac i nigdzie biegać . Czyli polezałem troszeczkę i łapałem dzień jak się da. Troszeńke porządkowania, a potem małe pranie.
Spacerek a jakże miło jest spacerować letnia porą. Potem mała wyprawa do sklepu na drobne zakupy i tyle. Po obiadku mała drzemka, a wszystko dlatego że ide na noc do pracy. Oj żeby tylko na noc, jak się okazuje to przyjdzie mi po nocnej zmianie zostać w pracy. Zmiennik nie może przyjść bo coś mu tam wypadło i prosił bym wziął jego zmianę. Zatem kolejny raz 24 godzinki ciurkiem.
Samotny pies wyje w środku nocy
rozumiejąc Twoją tęsknotę
która pośród bladych gwiazd
nie może znaleźć sobie miejsca
Głód bratniej duszy
pragnienie słodkich pocałunków
nie pozwala zasnąć
a serce drży z niepokoju
Nie pomoże zagladanie do lodówki
szukanie sensacji w telewizorze
modlitwa utula słowa lecz nie niepokoje
latarnie za oknem nie znaja zadnej kołysanki
Pchnij czas do przodu
i zmień kierunek myśli
pisz na niebie serca imię
licząc kolejne pocałunki
Niech przyjdzie sen o ukochanym
niech nakarmi tą tesknote...
by wschodzący swit był iskry pięknem
i namalował jego oczy na obłokach...
brzdęk..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz