wtorek, 30 stycznia 2018

po wekendzie do pracy 2011.06.20

po wekendzie do pracy
20 czerwca 2011

I juz po wolnym, i juz budzik wycził okazje i tyrkocze mi do ucha" wstawaj wstawaj do pracy" Ech ale jest złosliwy i uparty.
 W pracy dzień przebiegał pomyślnie, na szczęście  kierownik nie szalał, a wrecz przeciwnie . Był w miare miły bo oczywiśie miał interes. Chciał zebym chwile posiedział za niego w sekretariacie, bo cos musi załatwic "słuzbowego". Oczywiscie zgodziłem się choćby [po to by był swiety spokój.
Dyżurowanie przebiegało spokojnie i bez większych niespodzianej.  Wracałem do domku dość szybko a wszystko po to by  o 20:00 rozpocząć audycje na radio. Grałem tak do 23.00 muzykę różnorodna. Potem to juz tylko zostało mi iść spać.

        Pęknięte serce rozbita szklanka
        piwo pieni się na podłodze
        skrzywiony swiat nie z tego obrazka
         rozsypał się na drobny  pył...

                Wczoraj pisany skryty list
                do świętego Mikołaja od serca
                sprawił  że jeszcze przed snam
                zakosztowałeś zakazanego owocu

        Niestety mała drzazga w tym tkwi
        i los pokrzyczał na Ciebie równo
        ten jeden raz i obowiazek  krwi 
        w dowodzie Twym zaistniał...

                A potem nie było juz tak łatwo
                 schody do góry i połamana drabina zycia
                Nie tak układało sie w tej bajce
                i morał jakiś taki  z ksieżyca...

        Awantura, brak pieniedzy, obity ryj, 
        zachlane wołanie sumienia
        policja, kurator,  sądowy tryb
        i "precz z mego zycia ty skur..."

                Dziś kolejnego piwa nie dostaniesz już
                za próg wyrzucąa Cie jak szamtę
                A miało byc tak miło i pieknie
                czemu ktoś pozamieniał Ci sny...

brzdęk..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz